Nie lubię poniedziałku...

Witajcie :)

dobrze,że ten dzień się kończy. Przeważnie w niedzielę mam problem z zaśnięciem, potem budzenie się w środku nocy i pobudka rano. No i wiadomo, człowiek wstaje niewyspany, z podkrążonymi oczami. Zamiast być wypoczętym to jest zmęczony. Syndrom poniedziałku. 


Ostatnio oglądałam właśnie film pod takim tytułem i naszła mnie refleksja na ten temat. Czy każdy człowiek ma tak? Czy każdy w poniedziałek rano ma negatywne myśli? Sądzę, że to zależy od wielu czynników. Jeśli w poniedziałek czeka nas coś pozytywnego to wiadomo, że będziemy czekać na niego z wytęsknieniem. A jeśli to kolejny szary dzień? To nawet nie zwrócimy na niego uwagi. Co jeśli jest się studentem i przez weekend była impreza? Wstajesz rano na kacu i pędzisz na zajęcia. Potem zatruwasz innym dzień swoim alkoholicznym wyziewem. 

Nie jest łatwo przestawić się także z długiego weekendu na poniedziałek, czy też z urlopu na poniedziałek. Wrócić do szarej rzeczywistości, powitać swoich współpracowników/kolegów z pracy i zająć się tym co zwykle robimy w pracy. Potem powrót do domu, obowiązki. Wielu z Was ma już rodzinę, dzieci - trzeba też im poświęcić czas. No i gdzie ten czas dla siebie samych? Gdzie czas na pasje? Kiedy w weekend przeważnie chcemy wypocząć. By móc w poniedziałek wrócić do szarej rzeczywistości. Tak zamyka się koło :) 

Tą refleksją nad poniedziałkiem kończę ten dzień. 

Pozdrawiam
Lena
Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger