8 sty 2017

Lamora Beauty pędzle do makijażu

Witajcie :)

Nowy Rok już ma parę dni, rozwija się szybko jak dla mnie, czas niestety nie stoi w miejscu i pędzi szybko. Szybko też przebiegł poprzedni rok. Życzę Wam jak najlepszego 2017 roku, zdrowia i szczęścia oraz spełnienia i zbierania marzeń bo one są siłą napędową wielu z nas :)

Na dzisiejszy post przygotowałam recenzję pędzli Lamora. Pędzle kupiłam już dość dawno (ok pół roku) długo ich już używam, każdego z nich przetestowałam już wiele razy także wyprane zostały. Czas więc na słów kilka tych mniej znanych pędzli.




Postawiłam na zestaw pędzli z Amazon, aby wypróbować pędzle tańsze, których nie znałam wcześniej. Na polskich blogach czy YouTube raczej o nich nie słyszałam. Tanie nie znaczy złe. A kupując je w zestawie oszczędzamy naprawdę dużo. Za ten zestaw zapłaciłam ok 25 euro czyli naprawdę niewiele. Zestaw ten to kabuki pędzle.

Pędzle przyszły w takiej różowej, tekturowej tubie. Tuba jest dość trwała, nieraz ze mną już wyjeżdżała w walizce czy torebce i nic się z nią nie stało.



Zestaw pędzli kabuki obejmuje 10 sztuk czyli 5 dużych do twarzy oraz 5 małych do oczu.
Wybrałam zestaw różowy bo 95 % moich pędzli to kolor czarny trzonka.



Włosie jest bardzo miękkie, nie czuć było żadnego nieprzyjemnego zapachu na początku, żadnego kleju czy innego dziwnego zapachu. Był on neutralny ale nowy. Włosie jest syntetyczne, jest dość zbite ale jednocześnie elastyczne. Bardzo fajnie się nimi pracuje. Używam ich zarówno do podkładu, pudru, różu czy bronzera. Są miękkie, miłe w dotyku i ładnie współpracują z danym kosmetykiem. Nie miałam z nimi problemu przy rozcieraniu różu czy bronzera.




Mniejsze pędzle są ścięte w taki sposób, aby można było bez problemu użyć ich np do rozcierania, nakładania skoncentrowanego koloru w kącik powieki, roztarcia cieni, wklepania korektora. Są one wielozadaniowe i jeśli jesteście w temacie to znajdziecie dla każdego z nich jakąś funkcję jak to zrobiłam właśnie z nimi ja :)





Moje doświadczenie z tymi pędzlami jest pozytywne. Dopierają się bardzo fajnie, wracają do swojego pierwotnego kształtu i nie wypadło im do tej pory żadne włosie. Dopierają się zarówno mydłem szarym jak i olejkiem z Isany.



Te pędzle są potwierdzeniem, że tanie nie znaczy złe :)

Miałyście styczność z tą marką? A może z tymi pędzlami?

Pozdrawiam
Lena

Continue reading Lamora Beauty pędzle do makijażu

31 gru 2016

The Body Shop balsam do ciała z olejkiem kameliowym

Witajcie :)

końcówka roku a ja zaniedbałam bloga. Wiem, że zdarza się to nie tylko mi, ale postanowiłam, że tym razem albo wóz albo przewóz!

Krem do ciała, balsam z The Body Shop z olejkami to jedno z najlepszych nawilżaczy jakie spotkałam ostatnio.




Moja wersja to 350 ml i nie wiem czy jest dostępna mniejsza ponieważ dostałam ją w prezencie. Sama dość rzadko robię zakupy w TBS i to prędzej na promocjach. A jeszcze mam spore zapasy więc na razie nie szykuję się na łupy...




Balsam do ciała jest zamknięty w takim spory, plastikowym opakowaniu, z naklejką w kolorze różowego złota co ja uwielbiam. Całość bardzo przykuwa wzrok i sprawia wrażenie luksusu.
I tak właśnie jest. Luksus zamknięty tym plastikowym opakowaniu, słoiczku.





Balsam jest zbity, ale nie tak jak masła z TBS, trochę mniej. Ładnie pachnie olejkiem kameliowym, pozostawia skórę aksamitną. Szybko się wchłania więc polecam każdemu, kto nie lubi długo czekać aż balsam się wchłonie. Delikatny zapach pozostaje na skórze dość długo, tak, że następnego dnia po wieczornej kąpieli nadal czuję jego woń.

Bardzo Wam polecam, nie uczula, pięknie pachnie, bardzo dobrze nawilża, skóra jest po nim gładka. Minusem jest niestety cena, która w regularnej sprzedaży wynosi  25 euro... Nie ma co się też dziwić skoro jest to duża pojemność. Wydaje mi się także, że jest to limitowana seria z olejkami. A szkoda.

Pozdrawiam
Lena 

Continue reading The Body Shop balsam do ciała z olejkiem kameliowym

29 lis 2016

Makeup Revolution Fortune favours the brave

Witajcie :)

Ostatnio głośno się zrobiło na blogach i youtube za sprawą palety z Makeup Revolution Fortune Favourite the Brave. I to do tego stopnia, że chciałam zobaczyć o co tyle szumu i zachwytu!



Paleta jest zamknięta w takim dość dobrym plastikowym opakowaniu. W środku jest lusterko oraz 30 cieni, różnej konsystencji. 


Patrzę na tę paletę i myślę sobie "no wow, fajne kolorki, i perłowe cienie i matowe, będzie zabawa". Kolorystyka jest naprawdę fajna, zróżnicowana, są i ciemne kolory, jasne, i ciepłe i chłodne więc każdy znajdzie coś dla siebie. 
Przede wszystkim warto wspomnieć iż ta paleta jest wykonana we współpracy marki Makeup Revolution oraz britishbeautyblogger.


Są jednak w niej cienie, które nijak nie pasują mi, ani konsystencją ani formą ani kolorem. Są to te takie wypiekane cienie, które niestety są tak suche i sypią się strasznie, że nie używam ich w ogóle. 
Natomiast zachwycona jestem cieniami matowymi!! One są super, świetnie się ze sobą blendują, ładnie wyglądają na powiece i można się nimi pobawić. 



A na koniec kilka swatchy, więcej będzie po jakimś czasie kiedy lepiej poznam tę paletę i jej możliwości. 

A Wy macie tę paletę? Czy może jest dla Was taka zbędna paleta? 

Pozdrawiam
Lena

Continue reading Makeup Revolution Fortune favours the brave

11 lis 2016

Nowości w kosmetyczce - wracam!

Witajcie :)


Tak tak wracam! Wiem...dawno nic nie było ode mnie, żadnego wpisu, ale bez sensu będę się tłumaczyć bo wiem, że część z nas też miewa dni, tygodnie bez weny ale nie chce zamykać za sobą drzwi. 
Powracam więc do Was z nowościami w mojej kosmetyczce. Co prawda byłoby ich duuużo więcej ale to są takie aktualne świeżynki. Pędzle z Real Techniques kusiły mnie już od dawna i postawiłam na dwa do różu i do pudru. A z Zoevy dwa pędzle - do konturowania oraz szeroki do cieni. Kilka nowości z Essence oraz NYX. I szminka z Catrice. 

Oraz.... Zamówiłam cienie Hani z Glam Shopu! I przyszły do mnie właśnie i od razu zamówiłam dla nich domek, czyli kolejną Z Palette! Te cienie mają niesamowite kolory, są tak unikatowe i piękne, że aż miło się nimi malować. 






Z Essence wybrałam dwie maskary do rzęs, jedną podkręcającą i nadającą objętość a druga wydłużająca. W szafie pojawiła się także nowa baza pod cienie intensyfikująca kolory cieni. Całkiem przyjemna, kremowa baza. Z  NYX wybrałam dwie pomadki, jedna kremowa, typowe masełko (Toasted Marshmallow 03) a druga to matowa wersja (Copenhagen 20). Oba są typowo jesienne kolory, a nawet i zimowe. Uwielbiam! Z Catrice wybrałam pomadkę także o typowo jesiennym kolorze, ale bardziej neutralnym.


Pędzle z Real Techniques są mega miękkie i elastyczne. Całkiem fajnie się nakłada nimi produkty bo za mną już pierwsze testy.





I na koniec zostawiłam sobie smaczek czyli Glam Shadows!



Powoli zaczyna mi brakować miejsca w paletach hihi. Matowych odcieni wybrałam tylko 5 sztuk. Skusiłam się bardziej na satynowo-perłowe.




Tak prezentuje się całość czyli 25 odcieni Glam. Już nie mogę doczekać się pokazać Wam makijaże wykonane tymi cieniami.

Mam nadzieje, że nie zapomnieliście jeszcze o mnie :) Dajcie znać o sobie w komentarzu!

Pozdrawiam
Lena

Continue reading Nowości w kosmetyczce - wracam!

26 sie 2016

Opróżniamy kosmetyczki – pielęgnacja ciała

Witajcie :)

znowu mi się przeciągnęło pisanie posta, tym razem problemy zdrowotne. Nie chciałam jednak opuszczać tego postu a tym bardziej nie rezygnować z wyzwania. W dzisiejszym poście przedstawię Wam moje kosmetyki do pielęgnacji ciała. Nie jest ich jakoś dużo, ale to są te naj naj, które uwielbiam. 





Żele pod prysznic z Jardins de Monde są tanie i fajne jeśli chodzi o markę Yves Rocher. Najbardziej do gustu przypadł mi jednak kremowy, kawowy. Pięknie pachnie, ładnie się pieni i do tego pobudza idealnie. Czasem jednak stosuję go nie na samo pobudzenie a po zmęczonym dniu aby się zrelaksować. 

Drugim żelem jest Luksja z owocem pitaja, jednak tego mojego ulubionego (z masłem shea) już w zapasach nie mam. Ten jest bardzo fajny, delikatny, ładnie się pieni i myje. No i jest tani. Starcza na bardzo długo.


Olejek z Biodermy zakupiłam jakiś czas temu z myślą o zupełnie innym przeznaczeniu, jednak do mojej skóry suchej, czasem odwodnionej i swędzącej idealnie się nadaje i myślę, że na zimę będzie idealny.  

Dwa peelingi, których używam, oba solne, towarzyszą mi zawsze. Jeden to Rituals Honey Touch, który jest z solą himalajską i olejkami eterycznymi. Kiedy mam katar lub jestem przeziębiona to idealny wybór pod prysznicem, ponieważ nie tylko pielęgnuje moją skórę, ale także dobrze ihnaluje nozdrza, które się oczyszczają. Drugi peeling to Balea, tańszy produkt. To już kolejne moje opakowanie tego peelingu. Naprawdę ładnie pachnie trawą cytrynową, fajnie peelinguje i zostawia skórę gładką. 


 Produkty z Dove Derma Spa odkryłam przypadkowo kiedy robiłam zakupy spożywcze! Ha! Oczywiście wzięłam na przetestowanie a pokochałam je. Produkty do ujędrniania, napinania skóry, żel z rolonem (oczywiście mądra głowa zapomniała zrobić zdjęcia) a drugi lotion. Pięknie pachną, po prostu idealny zapach kosmetyków do ciała! Kiedy ich używam czuję się jak w spa. Naprawdę skóra po nich jest super gładka, sprężysta i ujędrniona. Co prawda nie zniknie nam tu i ówdzie coś, ale za to można się naprawdę cieszyć fajnymi efektami chociażby jędrnej i gładkiej skóry.



























Na koniec został smaczek, który idealnie się nadaje do suchej skóry, bardzo dobry na okres zimowy. Balsam do ciała z evree Max Repair. Naprawdę świetnie nawilża skórę. Regeneruje i koi podrażnienia. Ideał. 

Jeśli chodzi o antyperspiranty czy inne drobnostki to nie mam ulubionych produktów i zmieniam je bardzo często. Nie mam antyperspirantu, którego używałabym dłużej niż dwa opakowania. Przeważnie zmieniam, eksperymentuję. 

Jak Wam się podoba moja pielęgnacja ciała? Może wśród tych kosmetyków znalazł się także jakiś z Waszych ?

Pozdrawiam
Lena


Continue reading Opróżniamy kosmetyczki – pielęgnacja ciała