Oczyszczanie z Sukin

Oczyszczanie z Sukin

Witajcie ;) 

dziś przedstawię Wam produkty do oczyszczania skóry, które używam namiętnie od jakiegoś czasu i mimo, że mam inne to po nie akurat sięgam najczęściej. 

Markę Sukin kojarzyłam już wcześniej z Instagrama i filmów na YouTube. Spotkałam się z nią w Tk maxx i postanowiłam zaryzykować.


Pierwszy produkt była to maska zielona jak ja ją nazywam. Jest to maska detoksykująca. Bez parabenów i bez agresywnych chemicznych składników. Maska jest bardzo wydajna, mam ją już naprawdę dość długo i połowa została zużyta przy dość regularnym stosowaniu. Fajnie oczyszcza skórę, pozostawia ją odświeżoną i taką gładką. Dzień dwa po zastosowaniu widoczne są wypryski, ale potem znikają i skóra wygląda bardzo zdrowo. 


Drugi produkt to powiedziałabym. że duet peeling oraz maska. Produkty z węglem aktywnym, zawierają również awokado, kokos, olejek z dzikiej różyMocno oczyszczające skórę ze wszystkich zanieczyszczeń z powietrza. Równoważy sebum jakie wytwarza skóra oraz pozostawia ją naprawdę oczyszczoną i świeżą. W dotyku skóra jest miękka i gładka po zastosowaniu tego duetu. Lepiej nie stosować za często bo mogą wysuszyć skórę - już sprawdziłam!



Produkty Sukin ze względu na swoje składy bardzo naturalne, nie należą do tanich produktów. Ceny wahają się pomiędzy 40 a 60 zł w zależności od produktu i miejsca. Najtaniej jednak można je dostać w Tk Maxx w dziale pięlęgnacja. Polecam Wam w szczególności maskę z glinką zieloną. 


A Wy jakie macie swoje ulubione maski i produkty do oczyszczania? Dajcie znać, chętnie się dowiem!

Pozdrawiam
Lena


Ulubieńcy czerwca

Ulubieńcy czerwca

Witajcie!

czerwiec już minął, zatem czas na podsumowanie najczęściej używanych przeze mnie kosmetyków, takich perełek, które naprawdę się u mnie sprawdzają.


Produktów nie jest dużo, aczkolwiek wybrałam takie, po które naprawdę najczęściej sięgałam. Ominęłam też takie, które ciągle się u mnie sprawdzają. I mam w zamyśle już post o tym, jakie kosmetyki kupuję ciągle kiedy się skończą bo jest kilka takich.
Głównie są to kosmetyki do twarzy bo postawiłam na pielęgnację oraz więcej się malowałam (nie w upały - te u nas minęły dawno).



Oczyszczanie twarzy: tutaj mam łagodzącą emulsję myjącą z ekstraktem z żyuwokrostu z Vianka oraz peeling z Biolove z borówką. Oba produkty są bardzo delikatne i nie powodują podrażnień. Założenie Vianka jest łagodzące i taki właśnie jest ten kosmetyk. Łagodzi podrażnienia, pozostawia skórę miłą w dotyku i nie ściąga. Biolove miło i delikatnie peelinguje skórę twarzy. Skóra jest oczyszczona, miła w dotyku i gładka.


Oczy i brwi:  tutaj mam cienie do brwi, taki fajny zestaw od firmy Sensique. Te kolory są idealne dla moich brwi. Ładnie podkreślają je, cienie są chłodne, można przyciemnić, dobrze wypełnić brwi. Tusz do rzęs z Clinique ładnie rozdziela rzęsy, dodaje im objętości, ładnie wyciąga do góry. Nie odbija się, nie kruszy. Długo pozostaje świeży. Jeden z moich naj naj tuszy, niestety jego minusem jest cena - 19 euro. Baza pod cienie albo i samodzielny cień czyli Color Tatoo z Maybelline kremowy cień o nr 91 Creme de Rose. A na koniec zmywamy to wszystko pianką do demakijażu z KIKO. Jest to moje drugie opakowanie - uwielbiam! 


Oczy i usta: korektor z Rimmel w najjaśniejszym odcieniu, stosuję go pod oczy i bardzo fajnie się sprawdza. Nie wysusza okolicy pod oczami, ładnie przykrywa lekkie zasinienia bądź niedoskonałości. Baza pod pomadkę z Golden Rose otrzymałam na konferencji po warsztatach z Karoliną Zientek. Pomyślicie sobie a zwykły balsam. Ale ja sprawdziłam jego działanie na pomadkach z Golden Rose oraz moich ulubionych z NYX. Nie wysuszają tak ust i trzymają się dłużej więc działa! Taka kombinacja jest najlepsza. No i na koniec odcień, który często nosiłam to MILAN z NYX - matowa pomadka w płynie.



Także tak właśnie prezentują się moi czerwcowi ulubieńcy. Dajcie znać czy coś z w/w produktów i u Was się sprawdziło tak jak u mnie :)

Pozdrawiam

Kosmetyki z Tk Maxx

Kosmetyki z Tk Maxx

Witajcie:)

kto z nas nie lubi czasem przejrzeć kosmetycznej oferty Tk Maxx? No właśnie. Czego jednak nie lubimy? Chaosu, bałaganu i pootwieranych pudełek i kosmetyków. Ba otwarte i wymacane! Ale na szczęście udało mi się jakoś wyłapać produkty, które były nieotwarte. 

Przeglądałam najpierw jakie kosmetyki są polecane, które warto kupić. Nie robiłam żadnej listy, natomiast mniej więcej zwróciłam uwagę na to czego potrzebuję akurat i co może także mi podkraść mój mąż.




Jak sobie pomyślałam, tak też zrobiłam. O firmie Zatik czytałam dużo pozytywnych opinii, także postanowiłam wypróbować i kupiłam dwa produkty. Jeden to krem z gingko i dynią a drugi to żel do mycia z krwią smoka(fajna nazwa co?).


Krem do twarzy Lanoline z olejem z dzikiej róży. Ten krem używa mój mąż i jest z niego zadowolony. Mnie on na tę porę nie pasuje bo jest to treściwy, gęsty krem.


Marka australijska Sukin jest mi znana ponieważ mam maskę do twarzy, która jest genialna! Tutaj skusiłam się na krem pod oczy. Fajnie nawilża. Stosuję go na noc. Ale recenzja będzie osobno.




Krem do rąk Elizabeth Arden Eight Hour
Peeling do twarzy z Bee Good. 
Pianka do twarzy z Sampre
Maska do twarzy francuskiej firmy Valcena - maska na noc z różą. Płyn micelarny z Evoluderm - już mogę powiedzieć, że nie polubiłam go.


A czy Wy robicie nieraz takie nieplanowane, spontaniczne zakupy na podstawie opinii z Internetu i tego, czego potrzebujecie ale nie przemyślicie dokładnie?

Nie są to zakupy, których żałuję. Bo część produktów naprawdę się sprawdziła. Ale recenzje będą osobno. To do tego ceny, które sprawdziłam są naprawdę różne i w Tk Maxx były one dużo niższe. 


Macie coś z w/w produktów? Dajcie znać

Pozdrawiam

Meet Beauty - relacja + niespodzianki

Meet Beauty - relacja + niespodzianki

Witajcie!

emocje po konferencji już opadły, dlatego można na spokojnie Wam też pokazać co otrzymałyśmy od firm na Meet Beauty. Całość była zapakowana w niebieską torbę - ale były 4 różne wersje i każda piękna :)

Same Meet Beauty było dla mnie niespodzianką (i pierwszy raz tam byłam) ponieważ jak wiecie mieszkam w Niemczech i zapisałam się na konferencję bez większego entuazjazmu, że się dostanę. Ale jednak moje szczęście było ogromne i pojechałam. Spotkałam wiele ciekawych osób. Z bardzo fajnymi osobami także spędzałam ten czas i muszę przyznać, że weekend był bardzo udany i intensywny! Razem z konferencją połączone były także targi kosmetyczne beauty days. Wszystko na jednej płaszczyźnie. Warsztaty oraz wykłady ciekawe, aczkolwiek uważam, że dla amatora byłoby to dużo ciekawsze niż dla osób z "naszej" blogowej branży. Nie mniej jednak bardzo cieszę się, że mogłam wziąć udział w tym wydarzeniu. 


Musiałam to wszystko przepakować i powyrzucać torby od  firm ponieważ nie zmieściłoby się to wszystko. 



Na samym początku zanim dostałyśmy te cudowne torby, mogłyśmy przejść się na stoiska targów kosmetycznych oraz także otrzymać niespodzianki od firm. Na recepcji otrzymałyśmy od firmy Delia zestaw kremów do rąk, olejek do paznokci, zmywacze oraz żel do skórek. 



Na stoisku Bandi Cosmetics oprócz ścianki, na której można było sobie zrobić zdjęcia, otrzymałyśmy także zestaw 3 kosmetyków. Emulsja chroniąca, emulsja opalająca pod prysznic oraz krem nawilżający do twarzy. 


Firma Lirene sprezentowała nam różnorodność i każda z nas otrzymała inne produkty. Mnie przypadły tutaj podkład perfect tone, brązująca mgiełka do ciała oraz serum z wit C+D. 


Soraya obdarowała nas takimi samymi zestawami, dwa kremy do twarzy ideal beauty, mus brązujący do ciała oraz balsam do ciała.


Firma Diagnosis również obdarowała nas różnymi produktami, w tym suplement diety na włosy, skórę i paznokcie.


Od Annabelle Minerals otrzymałyśmy dwa cienie mineralne, jeden cielisty kolor a drugi czekoladowy. Bardzo fajna pigmentacja. 


Bielenda zaserwowała nam multiessence 4 w 1, podkład matujący, żel węglowy oraz bazę perłową. Jestem mega ciekawa  tej bazy. Jeszcze nie miałam okazji jej używać.  


Firma Cashmere (Dax Cosmetics) miała swoje stanowisko, gdzie można było przetestować nowości, porozmawiać z Agnieszką Bil, wziąć udział w konkursie i zrobić sobie makijaż rozświetlający. 


Zapisując się na warsztaty dostałam się tylko na Golden Rose, ale to były świetne warsztaty prowadzonę przez Karolinę Zientek, którą zapewne znacie z YouTube. Od firmy Golden Rose otrzymałyśmy piękne pudełko, które też niestety musiałam zostawić ponieważ nie zabrałabym się ze wszystkim do pociągu. 


Firma Palmers - balsam do ust oraz balsam do ciała o zapachu kokosa.


Tołpa obdarowała nas żelem do mycia twarzy i oczu, chusteczkami micelarnymi oraz maską, której zabrakło już na zdjęciu. 


Pierre Rene przygotowało dla nas paczuszki z różną zawartością. Mnie trafił się podkład Skin Balance, Royal mat lipstick oraz tusz do rzęs. 


Jordan - szczoteczki do zębów oraz płyn micelarny Novaclear


A dodatkowo wiele z nas otrzymało także produkty od firmy NaturalsPharm, suplementy diety. 




Takie zapasy kosmetyczne, starczą na wieki oraz powędrują do kilku osób. 

Rozważam także konkurs na instagramie bądź tu na blogu. Zainteresowani ? 


Pozdrawiam
Lena

Duet (prawie) idealny

Duet (prawie) idealny

Witajcie :)

i znowu nastąpiła długa przerwa w nadawaniu. Ale audycja powraca z duetem prawie idealnym.
Dlaczego prawie a nie idealnym? Dowiecie się czytając dalej.




Serum z Biodermy z seri Hydrabio Serum nawilżające oraz krem Hydrain 3 z Dermedic.
Obie rzeczy kupiłam przeszukując internet plus z polecenia koleżanki krem. Serum stosowałam na różne sposoby. Na noc samo, pod krem, na dzień pod krem, ale nie zawsze ten sam. Postanowiłam połączyć dwa kosmetyki nawilżające i pomyślałam, że to może coś fajnego zdziałać.

Stosowałam te dwa produkty razem, na początku było naprawdę całkiem fajnie. Czułam, że dobrze dopasowały się te produkty. I że nawilżenie skóry utrzymuje się dłużej. Skóra wyglądała lepiej, była gładka. Ale po jakimś czasie kiedy nakładałam potem jeszcze podkład zaczęło się coś dziać. Myślałam, że to wina kremu więc stosowałam inny, ale było to samo. Podkład zaczął się rolować, musiałam go chusteczką otrzepać z twarzy. Do momentu, kiedy nie używałam podkładu, a jedynie puder było wszystko okey. Niestety winne tu jest serum. Krem bardzo dobrze sam współpracuje z podkładami. Ale w połączeniu z tym serum to już katastrofa.





Dlatego mimo najszczerszych chęci to jednak zrezygnowałam z serum na dzień. Krem z Dermedic poza fajnym nawilżeniem, dobrze współpracuje z większością podkładów więc naprawdę polecam!
Jeśli chodzi o ten krem to moje drugie opakowanie jest i sądzę, że będę do niego powracać co jakiś czas.

Pozdrawiam 
Lena


Catrice  HD Liquid Foundation

Catrice HD Liquid Foundation

Witajcie :)

powiecie " o kolejna o tym mówi!" a jakże by inaczej! Będę kolejną osobą, która wyrazi swoją opinię, zachwyt albo rozczarowanie na temat tego podkładu z Catrice HD Liquid Foundation.





Podkład jest kryjący, płynny i ma dawać efekt drugiej skóry.

Druga Skóra. Podkład HD Liquid Coverage to wygładzona cera z efektem “high definition”. Wyjątkowo lekka formuła, którą aplikuje się pipetą, oferuje wysokie krycie i utrzymuje się na skórze do 24 godzin. Cera wygląda nieskazitelnie, a przy tym naturalnie, podkładu nie czuć na skórze. Skóra jest gotowa na światła jupiterów i bycie w centrum kamery!

Podkład zamknięty w szklanym słoiczku, buteleczce z pipetką. Dozowanie produktu jest w tym wypadku bardzo przyjemne i wylewamy sobie tyle produktu ile chcemy. Gama kolorystyczna jest średnia, nie ma zbyt dużego wyboru (4 odcienie) a i tak najjaśniejszy wcale takim jasnym (dla bladolicych) nie jest. Dla mnie 010 jednak jest odpowiednim kolorem. Czy jest on zamiennikiem dla jakiegokolwiek podkładu z wyższej półki? To na pewno.




Podkład ma bardzo dobre krycie. Bardzo ładnie stapia się ze skórą, tworzy faktycznie taką lepszą wersję naszej skóry bez odcinania się. Przy tym jest także lekki, nie czuć go na twarzy. Dla mnie wystarczy jedna, cienka warstwa tego produktu aby uzyskać pożądany efekt. Mimo tego, że to podkład kryjący, nie czuć tego ściągnięcia jak to bywa przy takich cięższych kryjących podkładach.

Zaraz po nałożeniu na twarz czuć jak zastyga, ale nie ściąga. Pozostawia satynową, gładką warstwę na skórze. Jest dość pudrowy więc mogę się pokusić o niepudrowanie skóry dodatkowo. Ładnie współgra z innymi produktami jak róż czy brązer. Długo się utrzymuje, po kilku godzinach skóra się zaczyna świecić ale nie na tyle, żebym musiała poprawiać. Odciskam na ręce i jest ok. Ścierać się zaczyna delikatnie z nosa po ok 6 h i u mnie jest to bardzo dobry wynik przy cerze mieszanej. 



No tak och i ach.  Ale są także minusy tego jednakże wspaniałego podkładu. Mianowicie może on zapychać. Niestety jest to produkt, który nie nadaje się do stosowania codziennego. Po około 2 tygodniach stosowania zauważyłam, że jednak coś jest nie halo bo zaczęłam mieć więcej zaskórników i niedoskonałości niż normalnie. Odstawiłam go i oczyściłam skórę i było lepiej. Także trzeba z nim uważać i można go stosować na specjalne okazje bądź wyjścia.

Generalnie polecam bo jest naprawdę wart uwagi. Dostępny w Drogerii Natura oraz online w cenie 29 zł.

Pozdrawiam
Lena

Nietypowa pielęgnacja ust - lanomaść

Nietypowa pielęgnacja ust - lanomaść

Witajcie :)


o usta dba każda z nas, a zimą zwłaszcza. Stawiamy na mocniejszą pielęgnację. Bardziej tłustą, skoncentrowaną. I skuteczną.

Czemu nietypowa pielęgnacja? Zobaczcie sami




Ziaja lano maść pielęgnacja brodawek sutkowych w okresie ciąży i karmienia. Tak nic Wam się nie przywidziało, dobrze czytacie! Ta niepozorna maść, która ma zupełnie inne przeznaczenie, spełnia swoją rolę w postaci pielęgnacji przesuszonych, spierzchniętych ust jak należy. 



Maść to lanolina w czystej postaci. Nie posiada dodatkowych składników. Byłam bardzo zaskoczona kiedy koleżanka powiedziała mi o tym, że ta maść jest dobra w pielęgnacji ust! Miałam bardzo spierzchnięte usta, popękane od klimatyzacji i mrozu a ta maść to ratunek na takie sytuacje!

Teraz mogę Wam ją śmiało polecić. Maść jest gęsta, bardzo gęsta. Idealnie się sprawdza na noc. Ale także rano w trakcie porannych czynności lub pod pomadkę/szminkę. 

Pozdrawiam
Lena
Maska na dobranoc z TBS z Wit E

Maska na dobranoc z TBS z Wit E

Witajcie :)

bardzo lubię kosmetyki z The Body Shop i tym razem nie chodzi o masła czy żele pod prysznic a o maskę do twarzy. Maska do twarzy, która działa nocą, kiedy śpimy.


Maskę kupiłam w promocji na pielęgnację już jakiś czas temu. Promocja 3 za 2 więc dobrałam maskę oczyszczającą i żel z aloesem. Maska witaminowa na noc to coś nowego dla mnie. Dodatkowo, że jest hasło Vit E!




Maska jest w plastikowym opakowaniu, które jest typowe dla TBS, Rózowe, miłe dla oka i oczywiście wszystko czego szukamy dotyczące produktu jest na nim zawarte. 



Pierwsza rzecz jaka się rzuca w oczy to konsystencja tej maski. To nie jest typowa maska-krem. Bardziej przypomina budyń o kolorze różowym. Zapach ma delikatny, nie nachalny, także typowy dla kosmetyków TBS. Maskę nakładam po oczyszczeniu całej twarzy, czasem wykonuję jeszcze przed nią peeling, ale rzadko mechaniczny. Ewentualnie szczoteczką soniczną. 

Są dwa sposoby używania tej maski (wg mnie ;)). Jeden nakładanie na 10 min i zmycie. Drugi na noc. Dla mnie jest lepiej na noc a'la krem. Nakładam niezbyt dużą warstwę maski bo ( i tu pojawia się minus) nie wchłania się do końca. I kiedy położymy się z nią od razu na pościel musimy się z tym liczyć, że może się ona po prostu odbić na materiale i tam zostać. Dlatego lepiej wykonać cały zabieg minimum pół godz przed pójściem spać a wtedy jest ok. Nie uczuliła mnie ani nie wywołała podrażnień. Działanie oceniam na dobre. Fajnie nawilża skórę, nadaje jej blasku. Cera jest promienna i odżywiona. Jak na maskę nocną całkiem dobrze się sprawdza. 

Skład: 

Aqua/Water/Eau, Glycerin, Cyclohexasiloxane, Propylene Glycol, Oryza Sativa Bran Oil/Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Gossypium Herbaceum Seed Oil/Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Triticum Vulgare Germ Oil/Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Glycine Soja Oil/Glycine Soja (Soybean) Oil, Diglycerin, Methyl Gluceth-20, Phenoxyethanol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Lecithin, Sodium Hydroxide, Parfum/Fragrance, Benzyl Benzoate, Disodium EDTA, Methylparaben, Hydroxycitronellal, Butylparaben, Ethylparaben, Limonene, Geraniol, Linalool, Propylparaben, Citronellol, Cinnamyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citric Acid, CI 14700/Red 4.

Także polecam Wam jeśli lubicie takie maski na noc. Ma dwa minusy - cena ok 18 euro oraz to, że się nie wchłania do końca. 


Pozdrawiam
Lena

Coś się skończyło...Denko

Coś się skończyło...Denko

Witajcie :) 

tym razem chciałam zaprosić Was na gadaną wersję denka. Miłego oglądania! 

Jeśli nie subskrybujesz - będzie mi miło jeśli Ci się spodoba i klikniesz subskrybuj!

Miłego oglądania!




Pozdrawiam
Lena

Ulubieni w lutym

Ulubieni w lutym

Witajcie :) 

kolejny miesiąc za nami i chociaż rzadko bywa tak, że zmieniają się moi ulubieńcy to tym razem jednak mam kilka perełek, które towarzyszyły mi prawie każdego dnia. 



Krem do twarzy Dermedic Hydrain 3 kupiłam z polecenia koleżanki. Przekonałam się sama o jego działaniu kiedy zużyłam jedno opakowanie a moja cera wyglądała na nawilżoną, świeżą i nie miałam problemu z odstającymi skórkami. Oczywiście to wszystko nie jest zasługą samego kremu a odpowiednio połączonej ze sobą pielęgnacji. Natomiast sam krem nie wywołał u mnie żadnej alergii, która dość często mi się zdarzała przy innych kremach. Nie zapchał mnie, ani nie podrażnił. Lekki krem, ale stosowany grubszą warstwą na noc idealnie się sprawdzał jako maska.
Cena ok 20-30 zł w aptece i wybranych drogeriach



Mr Potters nawilżanie i odbudowa do włosów suchych i zniszczonych. Maska, którą znalazłam przypadkiem będąc w Biedronce na zakupach. Skład oraz cena skusiły mnie na tyle, że wzięłam do wypróbowania. Nie pożałowałam tych 7 czy 8 zł! To naprawdę dobra maska. Fajnie nawilża włosy, czuć wyraźną różnicę po kilku zastosowaniach i nawet nie trzeba jej dużo nakładać. 

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Myristate, Dimethicone Copolyol, Aloe Barbadensis, Hydrolized Silk, Parfum, Isopropyl Alcohol, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Citric Acid, Limonene Linalool.





John Frieda Blow dry lotion. Mgiełka do włosów, dzięki której włosy unoszą się u nasady. Wystarczy psiknąć na wilgotne włosy u nasady, wysuszyć, najlepiej metodą głową w dół albo na szczotkę. Taka objętość i fajnie odstające włosy po tej mgiełce utrzymuje się dość długo. Na pewno cały dzień bez problemu. Używam go cały czas i jestem zadowolona z efektu. Oczywiście trzeba robić to z umiarem i tylko u nasady. Nie stosowałam na całe włosy ani na suche. 
Cena ok 30 zł w Drogerii Rossmann



Catrice Liquid Coverage Foundation, podkład, który pokochało wiele z nas. Jest on zamknięty w ładnym, szklanym opakowaniu z pipetką. Podkład jest płynny, ale za to dobrze kryjący. Nie robi maski, ładnie wyrównuje koloryt skóry. Odpowiednio dobrany kolor nie odznacza się i nie widać różnicy między skórą na szyi a twarzą. Mój odcień jest to najjaśniejszy z dostępnych. Bardzo go lubię. Stosowałam go niemalże codziennie przez luty i zawsze otrzymywałam komplementy na temat tego jak podkład wygląda na mojej  skórze i pytania o niego. Jednak nie wiem czy na dłuższą metę nie miałby tendencji do zapychania. Może nie jest to najlepsze rozwiązanie na co dzień, ale podkład rewelka!
Cena ok 30 zł w Drogerii Natura oraz online.



Yves Saint Laurent Black Opium. Zapach, który pokochałam od początku. Jest dość ciężki  więc na porę jesień/zima idealny. Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów więc powiem tylko tyle, że jest on słodki, ale przygaszony jakby podpalaną kawą. 

NUTA GŁOWY: Esencja różowego pieprzu, mandarynki, akord gruszki  
NUTA SERCA: Absolut kwiatów pomarańczy, akord jaśminu  sambakowego 
NUTA BAZY: Akord kawy, absolut nasion wanilii, esencja paczuli

Cena ok 250 zł w zależności od pojemności



Z miesiąca na miesiąc czasem się zmieni może jedna rzecz. Ale te są ze mną dłużej i nie wiem czemu jeszcze o nich nie wspomniałam!

Dajcie znać czy macie coś z w/w produktów. Jestem ciekawa Waszej opinii.

Pozdrawiam
Lena

Zoeva Cocoa Blend

Zoeva Cocoa Blend

Witajcie :)

o tej palecie w Internecie już dawno wszyscy słyszeli. I ja także. Ale nie mogłam się długo zdecydować czy kupić ją czy nie. Zastanawiałam się czy takie kolory będą mi pasowały. 


Przede wszystkim zacznijmy od opakowania, które jak to u Zoevy, jest niesamowite jak chodzi design. Brązowe opakowanie kartonowe pokryte złotymi rombami a na środku napis Zoeva Cocoa Blend. 



Kolory są w tonacji ciepłej. Mamy tu zarówno cienie błyszczące jak i matowe. Otwierając ją już widziałam, że ta paleta to strzał w 10!




Pigmentacja jest dobra, jak to w przypadku Zoevy. Jeden cień ciemniejszy oraz najjaśniejszy matowy mogły by być jednak trochę bardziej napigmentowane bo przy kontakcie ze skórą tracą po prostu na jakości. Reszta kolorów jest okey. 

Jak się sprawuje i co o o niej myślę dam Wam znać za jakiś czas, kiedy przetestuję ją w kilku makijażach. 

A Wy macie tę paletę? Co o niej myślicie? 

Pozdrawiam
Lena

Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger