Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bell. Pokaż wszystkie posty
Nowości, przesyłki + zapowiedź - konkurs !

Nowości, przesyłki + zapowiedź - konkurs !

Witajcie :)

dzisiaj otrzymałam dwie przesyłki. Jedno moje zamówienie ze sklepu ladymakeup, a druga paczuszka od Pierre Rene w ramach współpracy. Obie przesyłki dotarły ekspresowo, wysłane w piątek już dzisiaj są u mnie. 

Ale...zacznijmy od tego, że wcześniej zamawiałam także na all różności, których Wam nie pokazywałam bo chciałam zebrać wszystko razem. 

Jakiś czas temu zamówiłam na allegro moje pierwsze sztuczne rzęsy z Ardell, do tego klej, lakier Essie idealny na lato (5ml) oraz odżywkę z NailTek. Używam jej jako bazę pod lakier. 


Miałam duże szczęście , udało mi się wylicytować za grosze (10,50zł) paletę tester cieni Bell :) Testuję je i niedługo pojawią się makijaże. 


No i nowsze, dzisiaj otrzymane, zamówienie ze sklepu ladymakeup

Pędzel już przetestowałam, jest mięciutki, miły w dotyku i rozprowadzanie pokładu nim to przyjemność. Mogłabym miziać nim twarz non stop :D
Baza pod cienie - do przetestowania, byłam jej ciekawa a u mnie jej nie ma więc zamówiłam. Puszek, który miał być z paskiem ... 


Paczuszka ze współpracy z Pierre Rene



 Mam też coś dla Was :) 

Niedługo ogłoszę konkurs w którym do wygrania będzie tusz Luxurious, róż MIYO oraz cienie Quattro - nagroda sponsorowana przez Pierre Rene !



Mam nadzieję, że podoba się Wam nagroda :) 

Zabieram się za testy oraz przygotowuję kolejne recenzje dla Was :) 
Będzie kolorowo, makijażowo ...

Pozdrawiam 
Wiosna ? Jeszcze nie ...ale może jednak :)

Wiosna ? Jeszcze nie ...ale może jednak :)

Witajcie :) 

tak już bym chciała wiosnę, aby już wszystko ładnie kwitło i było zielono. Chciałabym aby było ciepło i słonecznie a nie ciągle szaro i ponuro. 
Tak powstało moje pierwsze wołanie o wiosnę :) pierwsze, lekkie, nieśmiałe...

Oczywiście jak to ja, dwie wersje, jedna z kreską druga bez :) 

Jak zawsze najpierw porównanie dwóch wersji

Czy ta kreska tu pasuje ? Myślę, że jak najbardziej ! 


A bez kreski ? Też jest dobrze  ! Ale już nie tak zdecydowanie jak z kreską, bardziej delikatnie. 


Lista użytych kosmetyków:
twarz: podkład Virtual Natural Effect (nawilżający)  nr 104; puder Bell 2skin mat; róż snowkissed p2
oczy: cienie Inglot, KOBO, tusz my secret extreme lashes, eyeliner Pierre Rene
usta: lip tint Pierre Rene nr 06.

Wiosno !! Przybądź !! :) 
Nagroda, współpraca, różności - misz masz

Nagroda, współpraca, różności - misz masz

Witajcie :) 

wróciłam już do PL , czas szybko zleciał, ale wszystko co dobre szybko się kończy. Przywiozłam ze sobą kilkanaście produktów kosmetycznych, które będę testować i w miarę możliwości pisać o nich. 
Wiele z nich to kosmetyki p2, alverde. Szminki/pomadki z p2 są bardzo dobrej jakości a za niewielką cenę. To samo tyczy się ich lakierów. Ale za pewnie nie tylko ;)

Po powrocie do domu moim oczom ukazały się przesyłki od Bell oraz Ambasada Piękna. Z  firmą Ambasadą Piękna nawiązałam współpracę, która mam nadzieję okaże się długofalowa. 
Produkty z Bell  to wygrana w konkursie Brokatowe szaleństwo na FB na ich profilu. Konkurs odbył się dawno a kosmetyki miały do wygranych dotrzeć jeszcze przed świętami, czy nawet Sylwestrem, ale niestety tak się nie stało i przyszło koło 20 stycznia. Szkoda, że tak późno ale lepiej późno niż wcale :) 




Paczuszka z Ambasady Piękna


Zawierała odżywkę CHI regenerującą. Kiedyś ją używałam, bardzo dawno temu. Ale z chęcią i przyjemnością do niej powrócę. Uwielbiam zapach ! Bardzo dziękuję Panu Grzegorzowi za przesyłkę.


Będąc jeszcze w Berlinie, zaszłam do malutkiej knajpki włoskiej, gdzie można było zjeść nie tylko pizzę, ale inne przysmaki. Na ścianie ukazał się mym oczom taki obraz namalowany. Pięknie on wygląda, jeśli chcecie to możecie kliknąć w niego, powiększy się. W knajpce są dwa małe stoliki, które tu widać, oraz wysokie przy wejściu. 


Jedne z najbardziej kojarzonych miejsc w Berlinie, to Brama Branderburska 


A na koniec dawka humoru, czyli uciekamy z E.T :) 



Tym miłym akcentem kończę dzisiejszy luźny post misz maszowy. Mam nadzieję, że Wam się podobał i że wytrwaliście do końca :D 

Pozdrawiam 
Pod lupą: bazy pod cienie

Pod lupą: bazy pod cienie

Witajcie :)

dzisiaj pod lupę wzięłam bazy pod cienie. W swojej kolekcji miałam 4, ale po tym poście niestety musiałam pozbyć się jednej z nich. Jesteście ciekawe rezultatu porównania ? Zapraszam do czytania i przeglądania :)
Ostrzegam post jest dość długi !

Pod lupą znalazły się cztery bazy pod cienie.



Na początek baza Bell 


Baza kremowa, miła w dotyku. Jednak jak dla mnie trochę za kremowa i tłusta, bo mam tłuste powieki, więc nie bardzo mi pasuje, zwłaszcza, że po jakimś czasie się zwyczajnie roluje. Kolor ma dziwny, bo siny i taki się robi na powiece, ale wnika szybko więc ok. No ale jak nie mamy czegoś innego pod ręką to ta sprawuje się dobrze.
Cena ok 12 zł 
Dostępność: osiedlowe drogerie, Drogerie Natura
Pojemność: brak info






Drugą bazą jest Virtual Eyeshadow Base






  Baza Virtual ma dziwną konsystencję. Ni to twarda ni to miękka. Dotykamy jest twarda a na palcu miękka, kremowa. Posiada drobinki rozświetlające, co może nam ładnie rozświetlić powieki, zatuszować ciemne miejsca jak sińce, oczywiście nie mówimy tu o całkowitym tuszowaniu - bez przesady. 
Cena: ok 10zł 
Dostępność: osiedlowe sklepy drogeryjne, sklepy internetowe
Pojemność: 5g


Trzecia baza KOBO



Na początku była w porządku. Twarda ale dało się nią posługiwać. Ma bardzo specyficzne opakowanie, które nie dość ,że trzeba zakręcić to jeszcze zatrzasnąć. Szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej. Przechowywałam normalnie, więc warunki tu nie miały nic do rzeczy. Niestety stwardniała tak, że nie da się nią wykonać makijażu. Po prostu kruszy się. I to niemiłosiernie jak widać....
Cena: ok 20zł
Dostępność: Drogerie Natura
Pojemność : 6g

Do tego posta jeszcze ją użyłam ale potem już niestety wyrzuciłam, bo po co ma mi zawalać w szufladce?
Żeby ją użyć musiałam mocno trzeć w palcach ,aby ją rozgrzać, jednak z marnym skutkiem. Rozsmarowała się ale dużo zostało na palcach.

Czwarta baza to Artdeco.



Mój najnowszy nabytej jeśli chodzi o bazy pod cienie a już jestem nią zachwycona.




 Opakowanie standardowe. Jest kremowa, delikatna, z drobinkami perłowymi.


Wystarczy dotknąć a mamy idealną ilość na palcu. Rozprowadza się gładko i delikatnie. Pachnie ładnie, nie jest zbyt chemiczny zapach. Nie zostawia żadnego koloru, jest tylko lekko perłowa. 
Cena: ok 35 zł
Dostępność: Douglas, większe sklepy handlowe, internet
Pojemność: 5ml 

Czas na porównanie na przykładzie różnych cieni.
Wybrałam kilka różnych  jakościowo abyście mogły lepiej ocenić działanie poszczególnych baz pod cienie.


Virtual Silky Eyeshadow Blue Midnight
Bez lampy, naturalne światło

Od lewej tak jak widać, bez bazy słabo wypada, Bell lekko podbija, Virtual praktycznie ten sam efekt, Kobo słabo wypada, na końcu mamy Artdeco i widać jak mocno podbija kolor. 
 Z lampą 


 U góry Artdeco , na samym dole bez bazy. No najlepiej wypada tu baza Artdeco a najsłabiej KOBO.

Cień KOBO Sunny Day Eyeshadow 
Bez lampy, naturalne światło

Od lewej: baz bazy wypada dość blado, Bell dodaje kolorytu, Virtual także , KOBO też, oraz Artdeco. 

Z lampą 


Na górze Artdeco, wydaje mi się ,że za szybko nałożyłam cień i trochę sie wybiła linia ciemniejsza. Nie mniej jednak widać,że najmocniej podbija Artdeco oraz KOBO. Sądzę, że KOBO dlatego,że to baza pod ich cienie i dlatego efekt jest dobry. No ale Bell i Virtual takżę dobrze się sprawują.  

Cień z palety 120 cieni, czerwony z drobinkami.
Bez lampy, naturalne światło


Od lewej: Artdeco wyraźnie mocniejszy akcent niż pozostałe, KOBO wypadło najsłabiej, Bell i Virtual podobnie. Poziomo jest bez bazy. 
 Z lampą 


Tutaj ewidentnie widać, że najmocniej podbija kolor Artdeco, potem Bell, Virtual i najsłabiej KOBO.


Jeśli chodzi o podbijanie kolorów to wygrywa Artdeco, a jeśli chodzi o trwałość ? Tu nie zaskoczę Was - oczywiście Artdeco :) Jest najdroższa co prawda ale bezkonkurencyjna w każdej postaci.

Jestem zachwycona tą bazą, ale do momentu kiedy nie miałam jej, byłam zadowolona z bazy Virtual oraz Bell. Virtual trzyma się dość długo, Bell nieco krócej i dla osób o tłustych powiekach może być nieodpowiednia, gdyż szybko się roluje. 

Opinie na temat poszczególnych baz znajdziecie na wizażu :)

Mam nadzieję, że spodoba się Wam ten post i jeśli to czytacie i dobrnęłyście do końca to bardzo dziękuję :) 

Pozdrawiam !
Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Witajcie :)

Postanowiłam stworzyć posta, w którym zawrę parę kosmetyków, które bardzo lubiłam w tamtym roku oraz w grudniu. Dodatkowo przedstawię Wam nowe produkty.
Bardzo ciężko było mi wybrać te moje ulubione, chociaż w sumie mam ich  kilka. To i tak ciężko się zdecydować na te najlepsze. 
Dobra to zaczynamy, kolejność jest przypadkowa nie ma jakichś priorytetów.

Na pierwszy ogień idzie krem Vichy Aqualia Thermal. Jestem z niego zadowolona, spełnia swoją rolę, nawilża moją cerę. Nadaje się także pod podkład.

Krem nawilżający na dzień. Nieduża pojemność (50ml) jednak starcza na długo, jest wydajny.

Zużycie widać idealnie przez przezroczyste opakowanie.

Konsystencja jest bardzo fajna, nie jest lejący się ani zbity, taki idealny do wklepywania.


Kolejną rzeczą, z której jestem bardzo zadowolona to płyn do demakijażu oczu z Nivea Visage. Jest on dla mnie bardzo dobry, nie podrażnia moich oczu, nie pieką, nie szczypią, dobrze zmywa nawet wodoodporne tusze i mocne, ciemne cienie. Nie pozostawia żadnej smugi tłustej jak to w przypadku dwufazowych się dzieje. Ten pozostawia uczucie świeżości i delikatności. Ponadto zawarta w nim prowitamina B5 wzmacnia rzęsy i zapobiega ich wypadaniu. Po dłuższym stosowaniu faktycznie są mocniejsze i nie wypadają za mocno :) Polecam :)
Naprawdę jest delikatny i pielęgnujący

Oczyszczona i gładka skóra - tak mówi producent. Czy gładka od razu po przemyciu tym? Nie bardzo... Ale delikatna.

Kolejnym produktem jest podkład w żelu RIMMEL Match Perfection. Zaszalałam z tym zakupem, ponieważ, dzięki mojej koleżance, która robi makijaże w drogerii, poznałam ten podkład i byłam z niego zadowolona bardzo. Kupiłam go w promocji w Rossmannie za 19,99PLN !! I nie żałuję.
Jednak przy częstym stosowaniu, muszę stwierdzić, że boję się iż może być on mało wydajny. Co prawda moje opakowanie na środku już sięgnęło dna ale po bokach jest go jeszcze dużo. Mam go około 2 miesiące. Nie wiem czy to dużo, ponieważ wcześniej sporadycznie używałam podkładu jakiegokolwiek. Dopasowuje się do mojej skóry, może jest ciut za jasny i będę musiała wypróbować ciemniejszy ton, ale dla bladziochów jest idealny.  Fajnie się rozsmarowuje i nie jest ciężki na twarzy. Także jestem zadowolona z niego.

Małe zgrabne opakowanie szklane

Niespodzianka, bo trzeba odwrócić aby otworzyć produkt :) od razu mamy napisane co to jest dokładnie

 
Tak prezentuje się na mojej skórze, tu wyszedł nieco ciemniejszy( w próbce) oraz poniżej roztarty jest, w rzeczywistości jest to jasny 100 Ivory.

Cień, który mnie na początku odsunął od siebie, że tak się wyrażę, a potem się do niego przekonałam jest MATT Eye Shadow z My Secret. Jest to numer 505 ( waga: 3 g)  :) Matowy beż ? Dopasowuje się do kolorytu skóry. Jest idealny pod ciemniejsze cienie do rozcierania jak i po prostu do dziennego makijażu z kreską :) zakrywa ewentualne jakieś niedoskonałości, żyłki, cienie itp.

Ładne opakowanie, przezroczyste, widać kolor cienia co ułatwia zakup :)

Wyraźne ślady użytkowania, jednak jest baaardzo wydajny, bo używam go niemal codziennie!

Tak prezentuje się na palcu :P



Baza pod cienie Bell Perfect Skin, którą dostałam od Bell w wielkim teście kosmetycznym.
Baza sama w sobie ma ciekawy kolor , delikatny róż. Można by powiedzieć, że nawet delikatnie kryje niedoskonałości. Delikatnie się rozprowadza, nie ma tłustej powłoki, nie zostawia śladu, stapia się ze skórą.
Czy spełnia swoją funkcję ? Myślę, że tak. Cienie długo się utrzymują, nie rolują się. Ale nie wiem, czy mocno podbija kolory. Zależy jakiej jakości są cienie :) Lubię ją , dzięki temu, że właśnie długo utrzymują się cienie pod tą bazą i nie rolują.


Małe, szklane opakowanie, zgrabne, jednak brak informacji o pojemności.

Konsystencja kremowa, bardzo miła w dotyku.

Kolej na tusze. Tu wybrałam dwa, ponieważ nie wiedziałam, na który się mam konkretnie zdecydować. Jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o tusze. Mam ich kilka, jednak nie każdy odpowiada moim wymaganiom. Na początek pójdzie maskara Astor Big& Beautiful Boom. Mhm efekt ma być piorunujący, rzęsy mają być wydłużone i rozdzielone, a  szczoteczka jest duża i ma ułatwić aplikację w zewnętrznym kąciku oka.
Ładne duże opakowanie przyciąga wzrok :D No i ten napis BOOM!

Mega gruba szczoteczka na początku mnie przeraziła, jednak potem byłam w sumie dobrze nastawiona do niej ;)

Pomalowane rzęsy tylko górne, maskarą Big&Beautiful

Rzęsy bez maskary :D


  
Tak wyglądają moje rzęsy( po lewej ofkors) po pomalowaniu maskarą Big&Beautiful. Czy jest ten zniewalający efekt ? Na pewno nie, jednak rzęsy są ładnie rozdzielone i nie sklejają się przy jednej warstwie tuszu. Zawsze maluję się tylko jedną :) 
Dla mnie jest to wystarczający efekt na dzień, na większą imprezę oraz dla osób, które lubią wachlarz rzęs może być za mało :) Nie kruszy się i łatwo schodzi przy demakijażu.

Maskara z Maybelline New York  Volume Express The Falsies. Jak dotąd moja ulubiona maskara nr 1 i mogę szczerze uznać za produkt najczęściej używany w 2011 :P
Może nie daje efektu sztucznych rzęs, jednak to ona robi z moimi rzęsami to co lubię, czyli ładnie rozdziela, dodaje objętości ( co dziwne hehe) no i do tego wydłuża. Utrzymuje się długo, nie kruszy się, nie rozmazuje i jest dla mnie the best :) i łatwo zmywa się przy demakijażu.


Moja ukochana maskara Falsies Maybelline.

Szczoteczka w kształcie łuku pozwala dotrzeć nawet do tych najkrótszych rzęs.


Rzęsy górne tylko pomalowane maskarą Maybelline Falsies.

Koniec części pierwszej :P

Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger