Delikatny makijaż - propozycja na Walentynki

Delikatny makijaż - propozycja na Walentynki

Witajcie :)


zbliżają się Walentynki wielkimi krokami, pomyślałam, że może zainspiruję kogoś moim makijażem. Jest on  delikatny, kobiecy i nada się w sumie nie tylko na Walentynki ale na każdą inną okazję lub nawet na co dzień.








Lista kosmetyków :

Twarz: podkład Lirene City Matt 203, puder transparentny Paese, róż Sleek Blush Antique 142. Rozświetlacz z Faceform Sleek light.; brwi: brow kit Gosh.
Oczy: baza Essence I love stage, cienie z testera Bell(nie mają numerków), tusz Pierre Rene Luxurious, czarny cień z Bell jako eyeliner.
Usta: Essence Stay with me Berry me!

Jak Wam się podoba moja propozycja? :) Dajcie znać!

Pozdrawiam
Lena
Walentynkowy Glossybox DE

Walentynkowy Glossybox DE

Witajcie :) 

mój luby sprezentował mi Glossybox na Walentynki, jednak pudełko przyszło wcześniej bo akurat dzisiaj. Postanowiłam więc podzielić się z Wami tym faktem.

Po pierwsze, pudełko na tę okazję jest iście słodkie, walentynkowe. Podoba mi się ten pomysł. I na pewno użyję tego pudełka do przechowywania moich kosmetyków!


Oczywiście karteczka z życzeniami od Glossybox na Walentynki. 


I oto ukazuje się różowa wstążeczka, jak słodko! Czy aby nie dostanę cukrzycy? :>


Tadam! Zawartość całkiem fajna,zwłaszcza, że np anatomicals miałam już jeden produkt w polskim Glossyboxie i bardzo mi pasował. Jedną rzecz w zasadzie już mam tylko w innym kolorze, jest to Jelly Pong Pong. 


Tak prezentują się wszystkie produkty z Walentynkowej edycji Glossybox DE. 



Czas przeanalizować całość:

Nougat London Limited - Sparkling body shimmer - coś błyszczącego, czyli shimmer do ciała, bardzo łądnie pachnie, delikatnie jak wiosenne perfumy. Cena 16,78 euro / 250 ml. Tu mamy 100 ml. 

Models Own - lakier do paznokci w kolorze różu z połyskującymi drobinkami. Cena 8 euro/14 ml. Mamy pełny produkt. 

Philip B. African Shea Butter Gentle&Conditioning Shampoo - pierwszy raz słyszę tę nazwę. Szampon z afrykańskim masłem shea, delikatny i kondycjonujący szampon. Ciekawa jestem tego produktu. Cena 12 euro/ 100 ml. Tu mamy 60 ml.

Anatomicals Puffy the eye bag slayer - płatki nawilżające pod oczy z kolagenem. Przyda się, nie testowałam jeszcze takich płatków więc akurat. Cena za 3x2 szt. to 7,10 euro.

Jelly Pong  Pong lip blush - czyli kredka do ust w kolorze różu. Nie, jeszcze nie mam cukrzycy ale niewiele brakuje... Mam już ten produkt tylko w innym kolorze. Cena 14,15 euro/2,5 g.

Liebeskind Berlin to po prostu zawieszka do kluczy aby można było łatwo znaleźć. Przyda mi się bo wiecznie je gdzieś gubię :D w kolorze zielonym. Firma Liebeskind tworzy spersonalizowaną biżuterię i nie tylko... 

W pudełku znalazły się także jak zawsze kody rabatowe. Podsumowując stwierdzam, że pudełko jest całkiem fajne, nowe produkty, które na pewno z przyjemnością przetestuję, oraz zawieszka do kluczy, która będzie mi dzielnie towarzyszyć. Czas na testy :)

Jak Wam się podoba pudełko ? Widziałam różne wersje i cieszę się, że nie trafiłam na Aussie albo na toni&guy. Nie wiem czemu ale nie lubię tych produktów. 

Dajcie znać czy miałyście może już jakieś produkty z tego pudełka, chętnie dowiem się co nieco o nich :)

Pozdrawiam
Lena
Paese puder sypki - transparentny

Paese puder sypki - transparentny

Witajcie :)


puder Paese znalazł się w moim boxie, który zamówiłam z czystej ciekawości. Boxy były w cenie 39 zł i znalazło się tam 11 produktów. Box opisywałam TU więc możecie sprawdzić całą zawartość mojego pudełeczka.



Sam puder zamknięty jest w okrągłym opakowaniu, które jest przezroczyste a dzięki temu widać zawartość i ile pozostaje produktu. Jest niesamowicie wydajny, wystarczy niewielka ilość aby zmatowić skórę i utrwalić makijaż.



Po otwarciu mamy dziurki, przez które puder wysypuje się np na rękę czy też jak to robię ja - na wieczko od pudru. Jest to najwygodniejsza metoda, jaką znalazłam do tej pory. Używam puszka (jak widać na zdjęciu) do aplikowania pudru, ruchami wciskającymi a następnie przesuwam jak pędzlem aby wyrównać. 



Niby transparentny a ma kolor? Owszem, ale po aplikacji faktycznie staje się transparentny. Idealnie dopasowuje się do skóry, ładnie matuje i wtapia się w nią dając bardzo ładny, naturalny efekt



Pojemność 30 ml, skład powyżej. Nie uczulił mnie, nie zapchał. Dość długo się utrzymuje (ok 6 godz.) na skórze normalnej z tendencją do błyszczenia się. Nie ściera za szybko, no chyba, że pchamy ręce do twarzy ;). Ładnie, delikatnie pachnie.

Cena to ok 20 zł. Dostępny w drogeriach lokalnych, internet. 

Nie próbowałam go nosić w torebce ale raczej nie polecam takich produktów bez zabezpieczenia wewnątrz, ponieważ zawsze się coś może odkręcić i wysypać... a tak spokojnie i bez obaw w domu możemy go używać. 

Podsumowując: polecam, przynajmniej spróbować :D jak na razie jest to mój ulubiony puder wykończeniowy. Długo się utrzymuje, skóra ładnie wygląda, bardzo naturalnie. Spora ilość za niewielką cenę. Czego chcieć więcej ? 

Miałyście ten puder? A może macie swoich ulubieńców jeśli chodzi o puder transparentny?

Pozdrawiam
Lena
Sleek Garden of Eden - pierwsze wrażenia + makijaż

Sleek Garden of Eden - pierwsze wrażenia + makijaż

Witajcie :) 

ostatnio poczyniłam drobne zmiany na blogu, zmieniłam nagłówek i czcionki oraz menu. Dajcie znać co o tym sądzicie. A tymczasem przechodzimy do tematu głównego czyli do paletki Sleek Garden of Eden. Pewnie mam ją jako jedna z ostatnich osób, ale długo się nie zastanawiałam nad zakupem jak ją zobaczyłam. 


Nazwy są adekwatne do kolorów. Gates of Eden  rudość ze złotem. Piękny kolor. Ciemna butelkowa zieleń Tree of life.


 Swatche w świetle dziennym: 



Cienie mają kremową konsystencję, łatwo się nakładają na powiekę i już nie osypują jak to było w poprzednich starszych paletkach.  Są niesamowicie napigmentowane. Zwłaszcza odcienie perłowe bo maty z brokatem mniej.

Pierwszy próbny makijaż wykonany tą paletką. Niestety jak już zabrałam się za zdjęcia aparat się rozładował więc musiałam chwycić kompakt. 




Zbliżenie na oczko:



Poniżej zaznaczyłam, jakich kolorów użyłam do tego makijażu



Pierwsze wrażenie pozytywne, zielenie są piękne tak samo jak brązy.Na pewno są to kolory pasujące do brązowookich :) 

Na pewno będą kolejne makijaże wykonane tą paletką. 

A czy Wy skusiłyście się na nią czy uważacie, że nie powala na kolana i nie jest Wam potrzebna ? :) 

Pozdrawiam
Lena
Moje sposoby na wypadanie włosów

Moje sposoby na wypadanie włosów

Witajcie :) 

wypadanie włosów może mieć różne przyczyny. Niektóre z nich to zmiana pór roku, przesilenie czy też osłabienie organizmu. Czasem przeczekanie wystarczy a czasem nie. U mnie powodów mogło być kilka. Przeprowadzka do nowego kraju czyli zmiana klimatu, jedzenia, wody itp. Stres związany z tym wszystkim mógł też w jakiś sposób spotęgować ten proces. 
Postanowiłam przeczekać. Jednak po 2 miesiącach miałam dość i zaczęłam zastanawiać się co mogło by mi pomóc bo niemalże popadałam w paranoję z tym związaną. Pierwszy krok - ścięcie włosów o 15 cm ! Tak, o 15 cm...Nie żałowałam.
Mój tata w młodym wieku wcierał w skórę głowy wodę brzozową więc postanowiłam pójść tą drogą. Miałam jeszcze wodę z Isany więc nie musiałam kupować. Pani w aptece poradziła mi branie samej biotyny codziennie przez minimum miesiąc. Okej - zakupiłam. Dodatkowo, czego się nie spodziewałam aż tak bardzo - pomogła szczotka TT. Plus oczywiście odpowiednia dieta :) 


Po każdym myciu głowy wcierałam wodę brzozową, przez około 1,5 miesiąca. Potem masowałam skórę głowy. Woda z Isany ma dość przyjemny zapach więc było to fajne doznanie.


Odkąd mam szczotkę TT, która dodatkowo masuje skórę głowy, zauważyłam mniej włosów przy czesaniu czy też myciu. Poprawia ukrwienie, pobudza cebulki włosa więc są zdrowsze. Tak przynajmniej uważam :D


Biotyna, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Dzięki odpowiedniej dawce włosy oraz paznokcie mają zdrowy wygląd a co za tym idzie są po prostu zdrowe :) Moja dzienna dawka w tabletce to 5 mg. Widziałam także 10 mg, ale 5 mg wystarczy spokojnie. Poza tym biotyna znajduje się także w warzywach, produktach spożywczych. Brałam przez ok 3 miesiące. Po tym czasie zauważyłam znaczną poprawę kondycji moich włosów. 


Małe przekąski , uwielbiam orzechy, nie tylko laskowe ale i włoskie. Orzechy również są dobrym źródłem biotyny. Zawsze wieczorem przygryzam sobie np. do czytania czy oglądania czegoś. Na zmianę można też migdały jeść, czy słonecznik. 



Poza tym wszystkim urozmaiciłam swoją dietę. Zmniejszyłam ilość spożywanego cukru ( co dla mnie nie jest łatwe bo uwielbiam słodkości), zwiększyłam ilość warzyw, wprowadziłam przynajmniej raz w tyg jeść jajka, ciemne pieczywo jem już od dłuższego czasu. No i musli :) Tak to u mnie wygląda. Nie jest to jakaś rewolucja, ale widzę efekty i jestem z nich zadowolona bo nie dość, że włosy przestały lecieć garściami dosłownie to rosną jak szalone nowe. 

Tak wygląda moja czuprynka obecnie, jak zaczeszę do przodu to spokojnie mogłaby się utworzyć grzywka ;)



Tak wygląda moja walka z wypadaniem włosów, styczeń był przerwą od biotyny. Od lutego zacznę ponownie brać, profilaktycznie , już nie samą a z witaminami z gruby B. 

Mam nadzieję, że komuś przyda się ten post, kto walczy z wypadaniem włosów. 

Miłego dnia ! 
Pozdrawiam
Lena
Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger