Massive Lash Attack MIYO recenzja
Witajcie :)
Na początku szczoteczka nie przykuła mojej uwagi, ze względu na przywiązanie do silikonowej szczoteczki.
W czasie używania jednak zmieniłam zdanie i bardzo się z nią polubiłam.
jakiś czas temu otrzymałam w ramach współpracy z Pierre Rene paczuszkę do przetestowania. Dzisiaj mam dla Was recenzję tuszu, który jest na razie moim ulubieńcem.
MIYO Massive Lash Attack Mascara
Na początku szczoteczka nie przykuła mojej uwagi, ze względu na przywiązanie do silikonowej szczoteczki.
W czasie używania jednak zmieniłam zdanie i bardzo się z nią polubiłam.
Jak widać, bardzo ładnie wydobywa piękno rzęs. Specjalnie dałam tylko jedno pomalowane oko, tylko na górnej powiece, aby pokazać efekt.
Jestem zadowolona z tej maskary. Spełnia moje oczekiwania.
Nie kruszy się. Zmywa się bez problemu , nawet chusteczką do demakijażu.
Nie jest lejący się/ mokry.
Ładnie rozdziela rzęsy, pogrubiając je i jakby nadając im większą objętość.
Czego chcieć więcej ? Mam nadzieje, że nie wysuszy się zbyt szybko.
Jeśli szukacie maskary codziennej, pogrubiającej, polecam.
Pamiętajcie, to co dla mnie dobre, nie zawsze musi się u Was sprawdzać.
Pozdrawiam