Maskary - porównanie

Witajcie :)

Dzisiaj postanowiłam, że poddam moje maskary walce. Która zwyciężyła ? Sami oceńcie.
Mam tych maskar w sumie 7. ale używam dwóch ostatnio. Zdjęcia robiłam w różne dni aby co moich oczu nie przemęczyć tym zmywaniem na okrągło wacikami.

UWAGA !
Zdjęcia maskar są małe, ale jeśli chcecie to można kliknąć na nie i będą w powiększeniu :)

Zaczynamy !

Moje rzęsy "gołe" bez niczego


Rzęsy pomalowane maskarą Maybelline Falsies









Na dobrą sprawę to ona się spisuje super, o ile nie nabierze za dużo tuszu. Trzeba odpowiednio ułożyć szczoteczkę aby ładnie rozdzielała rzęsy. Ze zmywaniem też nie ma problemów, ładnie schodzi, nie rozmazuje się.


Rzęsy pomalowane maskarą Astor Big&Beautiful









Wielka szczota.
Zachwycałam się nią jednak teraz to mnie denerwuje, niesamowicie skleja rzęsy, do tego ta szczota mnie przeraża. Długo wysycha, przez co nie raz miałam ślady na okularach. Nie raz już mało co nie wydłubałam sobie nią oka. I gdzie te wielkie boom?


Rzęsy pomalowane maskarą Virtual Full Screen










Jak na razie
mój faworyt. Pisałam o niej tutaj
Jedynym minusem jest to, że ciężko się zmywa, ale wystarczy przycisnąć wacik dłużej i schodzi lepiej.
Jest lekka, nie skleja, póki co, rzęs i ładnie rozdziela je. Tu akurat wiadomo bez większego makijażu ciężko ocenić, jednak gdy dobrze wyczeszę nią rzęsy to mam ładny lekki wachlarz rzęs.



Rzęsy pomalowane maskarą  Maybelline Colossal Cat Eyes









Skleja mi rzęsy.
Używam od czasu do czasu. Szczoteczka jest średnia jak dla mnie ale w sumie jeśli dobrze ułożymy, to efekt może być zadowalający. Nie na moje wrażliwe oko. Kruszy się pod koniec dnia. Dobrze się zmywa, nie robi problemów.


 Rzęsy pomalowane maskarą  Maybelline Colossal Volum' Express



Tak do końca sama nie wiem co mam o tym napisać.
Lubiłam ją, teraz tylko leży i usycha. Ładnie rozdzielała rzęsy ale na początku. Teraz tylko skleja. I kruszy się okropnie. Dawniej na samym początku to był mój faworyt, bo super rozdzielał rzęsy.











Rzęsy pomalowane maskarą z Oriflame Endless Lash Mascara










Kiedyś moja ulubiona, teraz juz wyschnięta...
Ładnie rozdzielała rzęsy i nadawała im kształt, do tego wygięłam szczoteczkę i była idealna. Używałam jej długi czas i naprawdę długo już ją mam. Rok czasu prawie.
Miałam chyba 2 sztuki jej i naprawdę byłam z niej zadowolona. Ładnie schodziła, nie rozmazywała się, nie kruszyła.


 Rzęsy pomalowane maskarą
Avon Long Lasting ( jedyna wodoodporna)









Niby taka mega czarna miała być...
Szczoteczkę to ona ma okropną wręcz. Jeśli się nią dźgniemy to mamy załzawione oko gwarantowane :/ Kupiłam ją na promocji, myślałam ,że będzie dobra ale jednak ta szczoteczka jest tragiczna. Ma szeroko rozstawione ząbki, przez co niestety skleja rzęsy i jest ostra, nie jest taka elastyczna. Niby na czubku są mniejsze ale jeśli chcemy pomalować rzęsy w zewnętrznym kąciku, to możemy zrobić sobie kleksa, bo tylko ząbki się zmniejszają nie sama szczoteczka. Zmywam ją dwufazowym płynem specjalnym do tej maskary. Używam bardzo rzadko.


Uff czy dotarłyście do końca ? Mam nadzieję, że przydadzą się Wam moje informacje dotyczące tych maskar :)  Jeśli macie pytania, piszcie w komentarzach a na pewno odpowiem.

Pozdrawiam serdecznie


Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger