Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubiency. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubiency. Pokaż wszystkie posty
Ulubieni w kwietniu

Ulubieni w kwietniu

Witajcie!

Maj oznacza podsumowanie poprzedniego miesiąca. Mam bardzo dużo zapasów i nowości, ale zauważyłam, że w większości czasu używam po prostu tych samych sprawdzonych produtków, mimo, że mam też sporo do testowania...Zakupy to rzecz straszna! Zawsze jak coś fajnego, a nie daj Boże na promocji widzę to od razu ląduje w koszyku. Oczywiście bez przesady, ale jednak coś co wydaje mi się, że potrzebuję :)

Ale czas podsumować to co się używało i to z największą przyjemnością w poprzednim miesiącu! 




Zacznijmy od pięlęgnacji. Tutaj nieodzownie towarzyszy mi krem Dermedic Hydrain 3, który zawsze na cieplejsze miesiące sprawdza się idealnie. Jest idealną bazą także pod makijaż. Ładnie się wchłania, jego konstystencja jest lekko żelowa, dlatego jest lekka i miła w nakładaniu. Mój faworyt od kilku opakowań. A do ust pomadka z peelingiem z Sylveco. Idealnie złuszcza naskórek. I nawilża. 

Drugim kremem, który wydaje mi się, że będzie idealny też na lato to krem sorbet z Caudelie. Marka francuska, którą dopiero poznaję. Idea tej marki jest fajna wg mnie. 1% z obrotu przeznaczają na sadzenie drzew na całym świecie i ochronę środowiska. Wracając do kremu - jest lekki, całkiem przyjemnie pachnie, błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia żadnej warstwy. Nadaje się pod makijaż. Ma naturalny skład i nie uczula. To dla mnie najważniejsze. Cena tych kosmetyków niestety jest dość zaporowa, ale czasem można zainwestować w coś ;)



Idąc dalej kiedy mamy już krem na twarzy, sięgam po podkład. W kwietniu dość często sięgałam po płynny podklad z Eveline Liquid Control HD. Mój odcień to 15. Nie jest to najjaśniejszy numeracją, ale idealnie pasuje do mojego koloru skóry na twarzy. Ładnie się rozprowadza, wyrównuje koloryt, zakrywa niedoskonałości i przebarwienia. Nadaje skórze nowego, odświeżonego wyglądu. Nie robi maski, chyba, że nałożymy za dużo. Trzyma się na skórze w miarę przyzwoicie. Mam skórę mieszaną więc po ok 5 h strefa T już się przetłuszcza, a to i tak dobry wynik. 



Jak już jesteśmy przy podkładzie to mogę od razu omówić cienie, które znajdują się na foto powyżej. Są to dwa cienie, bez których makijaż w kwietniu dla mnie sie nie odbywał. Cień z Nabla Zoe, który albo dawałam na całą powiekę, albo w kącik wewnętrzny. Mieni się na zielonkawo-żółto-biało. Piękny odcień! Drugi cień to MAC, który jest dla mnie cieniem bazowy. Piękny beż, ładnie wyrównuje koloryt skóry na powiece i daje bazę na dalszy makijaż. 


Jako bronzera w ostatnim czasie używałam raczej do ocieplania skóry pudru brązującego Sienna z Kiko. Piękny odcień, nie za żółty, nie za rudy, idealnie pasujący na wiosnę i lato. Pisałam już o nim na blogu. 


Jako rozświetlacza używałam tego z my secret Moondust, który mieni się na delikatne złoto. Trochę inny odcień ma niż ten pierwszy, który też mam i bardzo lubię. Ten jest jednak trochę cieplejszy i do cieplejszego makijażu pasuje wg mnie dobrze. Nie jest mocno napigmentowany, jednak mnie ten efekt w pełni satysfakcjonuje. 



Do oczu tusz z Eveline w złotym opakowaniu Volumix Fiberlast. Genialny tusz, który robi z rzęsami cuda! Tak bardzo kocham tusze z Eveline, że zawsze jak jestem w Polsce kupuje zapas! I do tego kupuje też nowe aby testować. Ten tuszuje ładnie, rozdziela, nie skleja, jest mega czarny. Długo się trzyma i nie kruszy. Ideał za grosze.


Na sam koniec zostawiłam piękną paletę. Nabla Dreamy - każdy ją widział, zna i może też posiada. Lubię tę paletę za to jak pięknie zestawione są ze sobą kolory i jak łatwo się z nimi pracuje. Idealna jest do makijazy dziennych jak i wieczorowych. No i wygląda przepięknie!


To byli wszyscy moi ulubieńcy w kwietniu. Nie ma tego dużo, większość towarzyszy mi na co dzień. 
A jak z Waszymi ulubieńcami w kwietniu? Dajcie znać w komentarzach :) 

Pozdrawiam
Marlena 



Ulubieńcy grudnia '17 i stycznia '18

Ulubieńcy grudnia '17 i stycznia '18

 Witajcie :)

 rok 2017 minął pod znakiem wielu nowości w mojej kosmetyczce. Głównie makijażowych ale też i pielęgnacyjnych. I jak nie było petard w tamtych roku, produktów, które były na milion procent zawojowały moje zasoby kosmetyczne i skradły serce, to styczeń i końcówka grudnia była inna. 

Był jeden produkt, który niestety jest już wycofany z obrotu, a był naprawdę genialny. Jest to odżywka do rzęs Lashvolution. I wspominam o niej tylko dlatego, że producent wypuścił dobry produkt, który działał i nie podrażniał i musiał go wycofać?! Dlaczego?!

Wracając jednak do produktów, których używałam najczęściej w grudniu i w styczniu zacznijmy od kolorówki.


Jako bazy używałam na co dzień paintpota z MAC w kolorze Painterly. Produkt sam w sobie jest bardzo fajny, kremowy i szybko zastyga. Odczekuję chwilę po rozprowadzeniu na powiece i wtedy nakładam cienie. Po kilku godzinach ok 8 cienie mogą się delikatnie rolować ale przy mojej tłustej powiece to normalne i jak na co dzień to mi nie przeszkadzało w ogóle. Pędzle jakie mi towarzyszyły do nakładania cieni jak i blendowania to pędzle z Nanshy, brakuje tu jeszcze jednego ale niestety gdzieś mi się zawieruszył. Puder z Rimmel Insta Fix&Matte bardzo fajnie sprawdza się jako puder wykończeniowy, dający delikatny, lekki efekt matu ( im więcej tym bardziej matowa skóra) oraz satynowej skóry. 


Kolejne produkty z kolorówki do podkłady, tu mam akurat dwa. W mojej kolekcji jest ich kilkanaście, jakoś nie mogę się zdecydować, który akurat użyć jak to kosmetoholiczka :P No ale do rzeczy. Dwa podkłady, które używam non stop na zmianę. Catrcie All Matt Plus 010, który jest średnio kryjącym podkładem, matującym przede wszystkim. Ładnie matuje, nie wysypało mnie po nim, nie zapycha i ładnie wygląda ale nie tępo matowo. Drugim podkładem jest Bell Hypoallergenic Mat&Soft 01. Podkład lekki, matujący. Praktycznie nie wyczuwalny na skórze. Krycie ma lekkie, wyrównuje koloryt skóry. Idealny na każdą porę roku, na lato także. Moja buteleczka się już powoli kończy ponieważ zarówno kolor jak i jego właściwości bardzo mi podpasowały na podkład dzienny. 
Nie oczekuję mocnego krycia, średnie mi wystarczy, nie lubię typowej tapety. Dlatego ten podkład może nie każdemu pasować. 

Następnie korektor z Maybelline, chyba większość z Was go kojarzy. Wszędzie ma inną nazwę Der Löscher Auge, korektor pod oczy w odcieniu 01 Light. nie jest to najjaśniejszy korektor, ale pasuje do mojego koloru skóry pod oczy. Nie wchodzi w zmarszczki, ładnie wygląda i nie zastyga jak korektor z MAC czy Catrice. Nie tworzy takiej skorupy, nawilża i też w miarę kryje. 
Pomadka płynna z Golden Rose w odcieniu 03, który na moich ustach wygląda trochę ciemniej niż w opakowaniu - zawsze tak mam!


Przechodzimy do paletki z KOBO Basic, którą testowałam jakiś czas temu na Instagramie na różnych bazach. Cienie są matowe, w odcieniach beżowych, brązowych, raczej ciepłych niż chłodnych. Są bazowe cienie czyli beżowy i czarny. Idealna w podróży na dzienny i wieczorowy makijaż. Polecam! 


 Pielęgnacja twarzy u mnie się zmienia co jakiś czas. Lubię testować nowości, ale też mam swoich stałych ulubieńców. Tym razem mam ulubieńca z firmy Vianek, seria wzmacniająca z kasztanowcem do cery naczynkowej. Jest to krem na noc oraz maseczka. Maseczkę wypróbowałam w momencie kiedy otrzymałam ją w paczce z Meet Beauty i wtedy już mi podpasowało. Krem także otrzymałam w ramach Meet Beauty, ale długo leżał w szufladzie nieotwarty i dopiero niedawno po niego sięgnęłam. Na początku nie za bardzo widziałam jego działanie. Ale  z czasem się rozwinął ładnie i moja skóra wygląda lepiej po jego stosowaniu. po nocy jest wypoczęta, nie jest zaczerwieniona, po zabiegach też jest ukojona. Także czasem warto poczekać na działanie kremu!


Balsam do ciała z Evree Max Repair to ideał na zimową porę. Ładnie się rozprowadza, szybko wchłania, pięknie pachnie i dobrze nawilża oraz koi skórę. Wersja niebieska towarzyszy mi w ciągu wiosenno-letniego okresu i nawet mój mąż bardzo lubi tę serię. Balsam ukoi skórę wysuszoną, podrażnioną oraz łagodzi swędzenie skóry. 
Kremowy żel pod prysznic z olejkami z Dove jest bardzo fajny, pięknie pachnie. Świetnie nawilża skórę podczas mycia, dobrze myje. Posiada takie mikro kuleczki, które na skórze się rozpuszczają, podejrzewam, że to są te mikroolejki zamknięte. ładnie nawilża ale nie na tyle abym mogła odpuścić sobie nawilżanie balsamem. 


Do twarzy używałam na początku kremu z MIYA, który idealnie się nadaje pod makijaż. Ale niestety do mojej skóry nie nadaje się na zimę mimo, że to krem z masłem shea. Widocznie jest za słaby. Pielęgnacja z Dermedic czyli kombo w postaci serum hydrain 3 hialuro oraz kremu hydrain 3. Serum w połączeniu z kremem działa bardzo fajnie. 
Pozostając jeszcze przy pielęgnacji to pod oczy dobrze mi się sprawdza krem pod oczy z Dermedic z serii Oilage. Stosuję na noc grubszą warstwę a na dzień delikatnie tylko minimalną ilość, aby makijaż nie spłynął mi za szybko. 



To byli wszyscy moi ulubieńcy. Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca. Dajcie znać co u Was się sprawdziło w styczniu lub grudniu, co Wy używaliście najczęściej?


Pozdrawiam
Lena 
Ulubieńcy 2015, kolorówka

Ulubieńcy 2015, kolorówka

Witajcie :)

podsumowania nadszedł czas, wybrania kosmetyków kolorowych, które w 2015 roku sprawiały mi najwięcej radości, przyjemności z używania. Wcale nie było to łatwe, ponieważ było ogółem sporo nowych kosmetyków, które gdzieś przewijały się w międzyczasie. Ale w końcu udało mi się wybrać te najlepsze i te mam zamiar Wam przedstawić.


W ostatnim czasie udało mi się znaleźć takie akrylowe szufladki, które pomieszczą te mniejsze kosmetyki, jak kredki, szminki, cienie czy korektory. A przede wszystkim w nich podoba mi się to, że są przezroczyste i widzę od razu co gdzie mam. 


Moje ulubione pędzle z Zoevy. Pędzle do cieni, blendowania, rozcierania oraz pędzle do twarzy. Są to niesamowite pędzle, którymi makijaż to przyjemność. Włosie jest miękkie, elastyczne i przyjemne. Zwłaszcza pędzel do pudru jest bardzo milusi. O pędzlach z Zoevy będzie osobny post, więc tam będę się na ich temat wypowiadać.  


Podkład z Catrice, Even skin tone, numer 010 Even Vanilla. Jest to dość gęsty podkład, który posiada spf 25. Bardzo ładnie dopasowuje się do koloru skóry, jest dość dobrze kryjący, nie za mocno, nie tworzy efektu maski, ani się nie ciastkuje. Skóra dzięki niemu jest ujednolicona, nie klei się na twarzy, jest miły w dotyku. Po przypudrowaniu trzyma się kilka ładnych godzin na twarzy. Sam w sobie ma poprawiać jakość skóry, jej niedoskonałości czy koloryt, jednak tego nie zauważyłam bo nie używałam go aż tak często. Pomadka z Sylveco to ratunek na spierzchnięte usta, czy też zrogowaciały naskórek, który czasem tworzy się pod wpływem zimna, ale skóra nie pęka. Wystarczy na noc zaaplikować a rano jest już znacznie lepiej. Dobra jest także przed zastosowaniem szminki długotrwałej. Wtedy nasze usta nie są przesuszone. Rozświetlacz z my secret Face powder Illuminator to idealny produkt dla osób początkujących jak chodzi o rozświetlacze, ale nie tylko. Tani produkt, aczkolwiek wspaniały. Odcień jest idealny, nienachalny i nie posiada w sobie drobin. Jest satynowy, ładnie wygląda na skórze, podkreśla nasze naturalne piękno. Szminki z KIKO to produkt o przedłużonej trwałości. Są naprawdę nie do zdarcia, można jeść, pić i nie schodzą. Tusz z MNY Lash sensational to moja ukochana maskara, jego szczotka jest silikonowa, wygięta a ząbki są tak zaprojektowane aby ładnie rozdzielały rzęsy bez sklejania. Żel do brwi z Essence, takie małe cudo za ok 10 zł a działa naprawdę 3 w 1 czyli żel, który ujarzmia brwi, podkreśla ich kształt oraz nadaje kolor.


Cienie z MNY color Tattoo o idealna baza pod cienie oraz cień sam w sobie. Ich trwałość też jest niczego sobie, wytrzymują kilka godzin. Korektor z MNY Anti aging jest jednym z tych korektorów, których nie trzeba dużo aby uzyskać odpowiedni efekt. Tego naprawdę potrzeba niewiele, wklepać, przypudrować i trzyma się cały dzień, a zakrywa wszelkie zasinienia oraz oznaki niewyspania. Brązer czy jak kto woli bronzer, z KOBO , 308 Sahara sand, jest bardzo delikatnym, jasnym bronzerem, który nada się dla każdej bladolicej. Już nawet sięgnął dna. Szminka oraz kredka z Essence, obie nr 14, tworzą idealny czerwony duet. Błyszczyk z Catrice 050 jest soczystym kolorem, który ma dobrą pigmentację. Róż z Catrice Toffee fairy jest niestety już wycofany a bardzo ubolewam bo jest to idealny różo-bronzer, który zastępuje dwa produkty. Puder z Catrice 010 transparent, bardzo fajnie trzyma w ryzach makijaż, utrwala i matuje. Też niestety już sięgnął dna.

No i palety do makijażu. Dwie to palety z Zoeva, jedna Smoky a druga En taupe. Trzecia paleta to moja własna, skomponowana z kilku różnych cielistych, neutralnych kolorów. Paletę Melkior kupiłam na allegro za ok 40 zł. Jest magnetyczna i podobna do z palette. Poręczna i składa się tak samo jak palety Zoevy. 

Zapraszam Was także do wersji gadanej moich ulubieńców kolorówki bo jeszcze będzie druga część pielęgnacja. A u Was jak wyglądał 2015 rok? Były jakieś produkty, których używaliście częściej i Was zachwyciły? Podzielcie się ze mną :) 

Pozdrawiam
Lena 

           
        
Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Witajcie :)

czas na ulubieńców ostatnich miesięcy! Część z nich jest nowa, a część już mam długi czas. Zaczynajmy więc!


Zaczniemy od kolorówki


1. Bell,duo bronzer oraz rozświetlacz. Mam ten produkt dość długo już, ale rzadko po niego sięgałam wcześniej. W ostatnim miesiącu używałam go niemalże codziennie na zmianę z innym bronzerem. Bardzo fajny i tani produkt. Kupiłam go kiedyś w Biedronce. 
2. Rimmel, Wake me up100 Ivory, podkład, który kupiłam na niedawnej promocji w Rossmannie. Jest może odrobinkę dosłownie za ciemny, ponieważ oksyduje. Ale jeśli ładnie rozprowadzony jest na twarzy i w niewielkiej ilości to bardzo ładnie wygląda na skórze. 
3. Rimmel, stay matte, transparentny puder kupiony również na promocji z polecenia jednej z Was na instagramie, dziękuję bardzo Emilii bo faktycznie jest dobry :) 
4. Inglot, róż stary bardzo stary, ale mega wydajny produkt. est delikatny i niewiele trzeba aby uzyskać nim pożądany efekt. 
5. Catrice, lip smoother. Balsam do ust 030 cake pop. Zapach ma piękny, jest nawet słodki i ładnie wygląda na ustach. Fajnie pielęgnuje je, nawilża i dodaje blasku. 
6. Maybelline, lash sensational, tusz do rzęs, który poleciła mi też jedna z Was, jest dla mnie genialny! Rzęsy są fajnie rozdzielone, podkręcone, nie są sztywne, miękkie po tym tuszu. Nie kruszy się, idealna czerń na co dzień. 
7. Golden Rose nr 118, color sensation. Błyszczyk, który pachnie jak waniliowy budyń. Nadaje ładny kolor moim ustom, nie klei się tak jak niektóre. Idealny na co dzień.


1. Cetaphil, dermoprotektor, balsam do twarzy i ciała. Jest to moje drugie opakowanie tego produktu. Używam go zarówno na twarz (na noc) jak i na ciało. Jest naprawdę świetny, z polecenia mojej kosmetyczki.
2. Decubal, żel przeciwko swędzeniu. Kiedy alergia daje mi o sobie znać, używam tego żelu na miejsca, które mnie potwornie swędzą. Działa natychmiastowo. 
3. Marion, mgiełka termoochronna. To moje drugie opakowanie tej mgiełki. Stosuję ją zawsze wtedy kiedy np. suszę włosy lub stylizuję przy pomocy prostownicy bądź lokówki. Jest godna polecenia.
4. Bioderma, sensibio h20  płyn micelarny do skóry wrażliwej. Oczywiście na zdjęciu jest tylko ta mini wersja, mam bowiem tę o pojemności 500 ml, ale zajęła by ona pół zdjęcia. Zmywa makijaż, odświeża skórę no i nie uczula. Radzi sobie nawet z topornymi kosmetykami jak tusz, który jest trwały, ale nie wodoodporny.
5. Matrix, Oil Wonders, olejek do włosów dyscyplinujący. Kupiłam go ok 3 miesiące temu w salonie fryzjerskim. Bardzo fajny olejek. Włosy po nim są faktycznie ujarzmione, ładnie pachną i lśnią. Tylko nie wiem czy to nie zasługa przypadkiem silikonu ;)
6. Golden Rose, diamentowa odżywka do paznokci. Pisałam o niej i jej efektach już tutaj więc odsyłam Was tam jeśli chcecie poczytać o jej działaniu.
7. Katy Perry, Royal Rwevolution, perfumy, które skradły moje nozdrza. Upolowane za połowę ceny na wyprzedaży. Deal życia :P


Tak wyglądają moi ulubieńcy ostatnich miesięcy. Nie zmieniają się tak często więc nie czuję potrzeby pisania o nich co miesiąc.

Czy któryś z w/w produktów jest również Waszym ulubieńcem? Dajcie znać!

Pozdrawiam
Lena
           
Kosmetyczni ulubieńcy 2014 roku

Kosmetyczni ulubieńcy 2014 roku

Witajcie :) 

ostatni dzień 2014 roku mija pod znakiem podsumowań oraz refleksji. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi w roku 2014 produktami kosmetycznymi. 
Są to kosmetyki, po które najczęściej sięgałam.



Puder z Catrice Prime and Fine całkiem fajny, nie wiem czy wodoodporny, ale przyzwoity puder. 
Cień Maybelline Color Tattoo często służy mi jako baza pod cienie. Cienie dłużej wytrzymują. 
Pomadka matowa z Essence nr 14 to czerwień, która mi pasuje. I do tego długo wytrzymuje. Całkiem przyjemna szminka za niewielkie pieniądze. 
Tusz do rzęs Lashmania z Essence. na co dzień bardzo fajny tusz. 



Eyebrow stylist z Wibo, produkt, którego używam praktycznie non stop do podkreślania brwi. Leniwiec ze mnie i tyle ;)
Paletka I heart chocolate od Makeup Revolution skradła moje serce, a prędzej oczy. Czy to wieczorowy czy dzienny makijaż używałam jej zamiennie z Iconic 1. Baza z KOBO często ratowała moje pory. Dosłownie.



Krem z Sylveco brzozowy z betuliną, dla mnie hit tego roku jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Idealny na noc. Bardzo treściwy, nawilża i odżywia. Do pary jest lekki krem z tej serii, idealny na cieplejsze miesiące. A pod to serum z Bioliq rewitalizujące, które naprawdę za niewielkie pieniądze jest mega wydajnym serum. Mam je już baardzo długo. Rok a może więcej.
Serum do włosów tym razem, z Biovax z wit A+E na końcówki jest dla moich włosów idealne. To już drugie moje opakowanie. 



Na przemian z serum z Biovaxa używam tego olejku z Balei Oil Repair. Bardzo przyjemne, niewielka ilość wystarczy na połowę włosów. Moje ulubione perfumy, nie wiem, które to już opakowanie. Ale kocham malinowe Bruno Banani. Podkład z Pierre Rene Skin Balance znam już od dawna. Jednak dopiero niedawno skusiłam się na jaśniejszą wersję. I jest ona dla mnie ciut za jasna, dosłownie minimalnie, ale na zimę jest jak znalazł! Do tego aby się pozbyć makijażu płyn micelarny z Garniera, który uważam za hit tego roku!  



Ten balsam z olejkiem z Balei ratował moją przesuszoną skórę czy to latem czy zimą. Jedna rzecz mi w nim tylko nie do końca odpowiada, a mianowicie zapach. Niektórych może drażnić i kojarzyć się z perfumami dla staruszek... Korektor Anti Age z Mybelline, którego szukałam baardzo długo. W końcu znalazłam naprawdę dobry korektor, który powiedzmy w miarę nie wchodzi w zmarszczki bo u mnie tylko na bazie wszystko wygląda dobrze. Bez jakiejkolwiek bazy jest po kilku godzinach tragedia. 


Oczywiście to są takie moje perełki, ale zapomniałam o tuszu z Lovely Pump Up, kórego nie ma na zdjęciach! Też hit za grosze. Polecam każdemu chociaż przetestować. 


Kochani czytelnicy, życzę Wam aby Nowy 2015 Rok nie był gorszy od tego. Aby spełniły się Wasze cele, marzenia. Życzę Wam sukcesów i spokoju. Wszelakiej pomyślności! 



Ulubieńcy ostatnich tygodni

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Witajcie :)

ostatnio byłam odcięta od komputera, mając internet jedynie w tel nie chciałam publikować żadnego posta. Czeka mnie jeszcze jeden egzamin i z górki.
Dzisiaj o ulubieńcach, którzy ostatnimi czasy skradli mi "serce". 


Napiszę kilka słów o każdym produkcie. O zapachach nie umiem pisać, wyrażać ich nut zapachowych itp więc powiem tylko tyle, te dwa są moimi ulubionymi od więcej niż kilku tygodni. Bruno Banani gości u mnie już ponad rok czasu. Mexx natomiast kilka miesięcy. Oba są słodkimi zapachami, jednak Mexx nadaje się na jesień i zimę. Może być czasami duszący w porę letnią. 



Ten produkt to coś niesamowitego, fala jaka poszła o nim na yt i blogach to jak burza, jak prędkość światła. Kupiłam jeden, na promocji. Spróbowałam - pasuje mi! Kupiłam drugi produkt, też na promocji ale w Kauflandzie! I mam go w zapasach nadal. Tego używam już 2 miesiące i zużycie jest niewielkie. 


To był mój ukochany tusz kilka lat temu. Wróciłam do niego z pokorą. Tym razem wyczaiłam na promocji -20% wszystkie maskary w Rossmannie (DE). Cóż - nic dodać, nic ująć. Uwielbiam!


Poszukiwania szamponu to coś co chyba lubię ostatnimi czasy robić. Wchodzę do DM, rozglądam się lub myślę co by tu nowego kupić. No i tak zastanawiałam się nad Herbal Essences bo kiedyś tę markę bardzo lubiłam. Zapomniana marka wróciła na moją półkę i sprawuje się świetnie. Bez silikonów, bez parabenów i dziwnych innych rzeczy. Doskonale oczyszcza - taka rola szamponu. A do tego odżywka z Garnier. Dla moich włosów duet bardzo dobry. Do ideału im daleko ;)


Napisy się wytarły, nic dziwnego bo mam tę bazę ok 3 lat a nadal jest dobra. Pozostało mi tak z połowę opakowania. Wróciłam do niej z miesiąc temu, wcześniej jako bazę używałam Essence i korektora, ale jednak tylko ta baza daje radę z moimi powiekami. 

Pozostał jeszcze puder matujący, wodoodporny z Catrice. Używam, lubię, ale w lato, po kilku godzinach znów niestety sebum się przebija. Na jesień/zimę i wiosnę jest ok. 

Tak wyglądają moi ulubieńcy ostatnich tygodni. Tak naprawdę jest ich sporo więcej, ale nie zmieszczą się w jednym poście. 

Wszystkie bieżące ulubione rzeczy bądź kosmetyki możecie zobaczyć na Instagramie, na którego gorąco zapraszam!

Pozdrawiam
Lena
Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger