Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielenda. Pokaż wszystkie posty
Nowości w  kosmetyczce z cocolita

Nowości w kosmetyczce z cocolita

Witajcie :)

dawno nie było nowości kosmetycznych więc tym razem zapraszam Was na taki właśnie post. Czasami do zakupów podchodzę jak do jeża, długo się zastanawiam czy mi to na pewno potrzebne na co patrzę i chcę do koszyka włożyć. A czasem po prostu kupuję coś spontanicznie i nie zawsze jest to dobry wybór. Ale do rzeczy. Jakiś czas temu złożyłam zamówienie na cocolita.pl. Zrobiłam te zamówienie wraz z koleżanką więc paczka przyszła pokaźnych rozmiarów. Co mogliście zobaczyć na moim instagramie.





Zamówienie planowałam już jakiś czas, głównie szukałam produktów Nacomi oraz Affect. Udało mi się załapać na promocję na produkty właśnie firmy Affect na 25% i wzięłam jedną paletę, która mnie totalnie zachwyciła.

Moja skóra jest wrażliwa, do tego naczynkowa. Zaczęłam stosować produkty Vianka z serii właśnie naczynkowej (fioletowa seria). Mam krem na noc oraz maseczki, które są rewelacyjne i zawsze je dokupuję. Do tego całego zestawu brakowało mi tylko serum do twarzy i właśnie się na nie zdecydowałam. Dzięki Agacie z bloga http://www.hellojzaboutbeauty.pl/  dowiedziałam się, że jest takie serum i, że jest ono bardzo dobre. No mam nadzieję, że w połączeniu z kremem da naprawdę dobry efekt! Serum ma pojemność 15 ml i koszt 31,90 zł.


Lubię polskie maseczki, zwłaszcza te w saszetkach, gdzie mogę łatwo i szybko je nałożyć i zmyć. Bardzo lubię glinki, zwłaszcza białą i zieloną a ostatnio nawet czerwoną. Jednak tym razem zdecydowałam się na uzupełnienie zapasu masek z Vianka z serii naczynkowej oraz na dwie maski z Bielenda. Jedna jest z nano złotem a druga nano srebrem. Co do tych masek nie mam wielkich oczekiwań, są przeważnie ok ale nic wielkiego. Cena za saszetkę 2,90 zł


Jako uzupełnienie też dobrałam sobie pomadkę z Sylveco z peelingiem. Bardzo lubię, jest to moje kolejne opakowanie i będę do niej wracać na pewno. A jako gratis otrzymałam peeling do ciała z Nacomi Scrub&Wash. 



Make Me Bio to marka, która ma naturalne kosmetyki. Zdecydowałam się na wodę różaną, hydrolat, któryjest dość popularny z tego co widziałam zarówno na Instagramie jak i na blogach. Interesuje mnie jeszcze hydrolat z czystka i pewnie kiedyś go zakupię. Na razie jednak poznaję tę markę. Hydrolat o pojemności 100 ml w cenie 16 zł.

Nacomi Aqua Hydra Skin nawilżający koktajl dla twarzy. Ten produkt widziałam gdzieś na blogach ale też na YouTube. Zainteresował mnie ze względu na swoje działanie jako maska, krem czy serum. Ma w składzie kolagen morski, kwas hialuronowy, ekstrakt z miodu i elastynę morską.  Większość opinii jest pozytywna więc jestem ciekawa jego działania. Pojemność 85 ml, cena 35,90 zł. 


Organic Shop peelingi do ciała o zapachu kawowym oraz malinowym. Wzięłam bo miałam już jeden peeling z tej marki i byłam zadowolona z niego więc czemu nie wyprowa innych wersji zapachowych. Pojemność 250 ml, cena 9,90 zł. 


Maska keratynowa z Kallos do włosów, którą chciałam już dawno przetestować bo miałam wcześniej też jakąś maskę z Kallos. Kiedyś bananową, ale w dużej pojemności, co było błędem bo niestety po jakimś czasie zapach mnie już drażnił. Lepiej wybrać mniejszą pojemność, szybciej zużyjemy ale nie będzie nam się nudziła zbyt szybko. Dlatego tym razem mniejsza pojemność i keratyna. Pojemność 250 ml, cena 7,90 zł.


Maseczka algowa rozjaśniająca z borówką,Nacomi, przeznaczona do cery wrażliwej i naczynkowej. Minimalizuje zaczerwienienia - tego jestem ciekawa więc już nie mogę doczekać się jej pierwszego użycia. Pojemność 42 g, cena 14,90 zł.

Kremowe serum do ciała regenerujące z Bielendy , mam mleczko do ciała z tej serii Algi Morskie i jestem zadowolona więc mam nadzieję,że to też będzie okey. Pojemność 200 ml, cena 14,90 (w promo była za 7,90 zł)


Na sam koniec zostawiłam wisienkę na torcie czyli paletę Affect Evening Mood. Długo szukałam tej palety, nie było jej nigdzie a Instagram aż wrzał od swatchy i makijaży nią wykonanych. No i w końcu mam, doczekałam się. Przepiękne opakowanie, piękne kolory no cudo! Paleta kosztuje 98 zł ja ją kupiłam 25 zł taniej czyli za 73 zł. Była promocja na tę markę.




Także to wszystkie moje aktualne zakupy pielęgnacyjne i mniejsza część kolorówki bo jeszcze idą do mnie zamówienia z kolorówką! Także też jestem mega ciekawa tego co do mnie przyjdzie, a jeśli jesteście ciekawi co zamówiłam to warto mnie obserwować na Instagramie <klik,klik>



Dajcie znać też czy coś w/w produktów posiadacie, jak się Wam sprawdza. Miło mi zawsze czytać Wasze komentarze, dajcie znać o sobie! 


Pozdrawiam
Lena 
Bielenda - Super power mezo krem korygujący

Bielenda - Super power mezo krem korygujący

Witajcie :)


do napisania tej recenzji zbierałam się bardzo długo bo podchodziłam do tego kremu kilka razy. A dlaczego? Już Wam wyjaśniam...

Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku. Opakowanie jest bardzo fajne, przyjemne dla oka, estetyczne. Wszelkie informacje są na nim zawarte, czyli jest czytelny. Krem jest przeznaczony na noc i na dzień. Konsystencję ma przyjemną, nie jest ani za rzadki ani zbyt zbity. Przyjemnie się rozprowadza i szybko dość wchłania. Pozostawia buzię miłą i gładką w dotyku.

A co pisze producent na jego temat? 

Profesjonalny kosmetyk do cery z niedoskonałościami, mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku, redukuje zmarszczki, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry. Skóra wygląda na młodszą, jest gładka, jędrna, matowa, o jednolitym kolorycie, niedoskonałości są zredukowane i mniej widoczne.

Krem zawiera dużą dawkę silnie działających składników aktywnych:

Kwas migdałowy - delikatnie złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie, zwęża pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, zapobiega zatykaniu porów, rozjaśnia przebarwienia.

Kwas laktobionowy - złuszcza naskórek stymulując mechanizmy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery, intensywnie nawilża.

Witamina B3 - wzmacnia, odnawia i matuje skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Zwalcza problemy skórne – trądzik, zaczerwienienia, szorstkość. Rozjaśnia naskórek, redukuje plamy pigmentacyjne posłoneczne i starcze.

Skuteczność potwierdzona badaniami:niedoskonałości znacznie zredukowane 91%, wyraźnie młodszy wygląd skóry 85%.
Testy in vivo przeprowadzone pod nadzorem lekarzy dermatologów na grupie 25 kobiet przez okres 6 tygodni wykazały, że stosowanie kremu w połączeniu z serum powoduje cofnięcie biologicznego wieku skóry o 10 lat.

Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Niacinamide, Glycerin. Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Mandelic Acid, Lactobionic Acid, Lactic Acid, Panthenol, Allantoin, Potassium Cetyl Phosphate, Sodium Stearoyl Glutamate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, Citronellol (22.01.2015.) (źrodło: wizaz.pl) 



Pierwszy raz z nim nie był udany. Stosowałam go  razem z serum i miałam wrażenie, że zamiast poprawy jest gorzej. Miałam wysyp zaskórników, wokół nosa, na czole i policzkach. Odstawiłam krem i serum. Wróciłam do innego kremu aby poprawić stan cery. Okey, poprawa nastąpiła więc wróciłam do kremu. Stosowałam go na noc. Na zmianę z serum. Niestety nadal było niezbyt ciekawie. Odstawiłam serum i powróciłam do kremu by zbadać przyczynę czy to krem czy serum jest winne temu pogorszeniu. Okazało się, że serum więc krem stosowałam nadal.  Nie było pogorszenia. Nie było poprawy. Miałam wrażenie, że ten krem nic nie robi, nawet nie nawilża. Ale dałam mu czas. I drugą szansę. Druga szansa okazała się być lepsza. W końcu po jakimś czasie zauważyłam efekty, nie pojawiały się zaskórniki, czoło się ładnie oczyściło a nos nie był jednym wielkim skupiskiem zaskórników. Blizny po wyciskaniu ładnie się zagoiły, ślady po nich powoli się rozjaśniały. Ale tak jak mówię, na to wszystko potrzeba czasu. Nie zobaczymy tego po tygodniu, dwóch ale po miesiącu, dwóch. Wtedy widać efekty. Wykończyłam krem, nie powróciłam do niego tylko dlatego, że lubię testować nowości. 

























Podsumowując jest to całkiem fajny krem, który  u mnie sprawdził się samodzielnie lepiej niż w połączeniu z serum (chyba, że początkowa faza wysypu to oczyszczanie cery). Można go przetestować i samemu ocenić czy warto. Moim zdaniem jest warty przetestowania jeśli ktoś boryka się z niedoskonałościami, przebarwieniami. Cudów nie robi to oczywiste, ale przynajmniej łagodzi wszelkie zmiany. Nie odmładza skóry jak to pisze producent. Ale nie dajmy się zwariować :) 

Pozdrawiam
Lena

Nowości kosmetyczne z Polski

Nowości kosmetyczne z Polski

Witajcie :)

powróciłam do Was z urlopu :) Czas szybko zleciał, nie będę się rozpisywać na temat tego jak spędziłam ten czas. Cieszę się, że mogłam spotkać się z moimi bliskimi oraz osobami, z którymi od dawna planowałam :)

No to zapraszam na nowości, które przywiozłam ze sobą z Polski. 




Skorzystałam z promocji na Dzień Kobiet i przy zakupie produktu Sylveco (poza pomadkami) otrzymać można było tonik do twarzy hibiskusowy. Kupiłam więc krem brzozowy z betuliną oraz pomadkę z peelingiem. 
Maska Kallos Banana - jak to pachnie! Dosłownie pachnie bananem. Już zdążyłam użyć jej i powiem Wam, że całkiem fajnie się na razie sprawdza. Włosy pachną na drugi dzień po umyciu, są miłe w dotyku i nawilżone. 
Odżywka Jantar jest bardzo znana w blogosferze, dlatego postanowiłam i ja skorzystać z jej dobroci. Mam nadzieję, że trochę chociaż wspomoże ;)
Płyn z Sally Hansen na skórki, do ich usuwania i zmiękczania. Mój z Pierre Rene już sięgnął dna więc pora była na inny produkt. Mam nadzieję, że ten będzie lepszy.  


Będąc w Olsztynie zaszłam do Galerii Warmińskiej i kupiłam wychwalaną przez Ewę z redlipstickmonster, odżywkę diamentową bez formaldehydu z Golden Rose oraz jedną z matowych pomadek w odcieniu nr 12. 
Na złuszczanie wybrałam tym razem serum z Bielendy z kwasem migdałowym. Czytałam pozytywne opinie więc mam i tu nadzieje. No i standardowo maska, ale z  serii nawilżającej. 
Kolejne maseczki, tym razem skusiłam się na te dostępne w Biedronce. Nie miałam ich więc będą testy. I tusze do rzęs, Max Factor kupiłam na promocji -20% w Rossmannie. Dwa pozostałe bez promocji. 


Będąc w Biedronce skusiłam się na żel do mycia twarzy z Tołpy z serii green oczyszczanie. Dla mnie i mojego lubego. Kremy z Bioliq w aptece. Jeden jest pod oczy nawilżający a drugi do skóry atopowej naprawczy. 
Olejek z Matrix kupiłam będąc u fryzjera. Taki wielofunkcyjny, nadaje się do stylizacji włosów, na suche i mokre. Krem z Farmony stosowałam dwa lata temu w czasie zimy i postanowiłam jeszcze na chwilę do niego wrócić, chociaż mam nadzieję, że zima już taka nie będzie ;)


Eyeliner z Wibo dla mnie jest najlepszym z pędzelkiem. Kolor szminki z Golden Rose. Cienie z Inglota, brązer oraz Duraline. Pudełko kupiłam w Polo Markecie :) Moja mama ma takie i spodobało mi się, do przechowywania różnych drobiazgów. Bardzo przyjemne dla oka. 

   

Już pokochałam te cienie i mam nadzieję, że będą idealne na wiosnę i nie tylko :) Niedługo możecie spodziewać się makijaży z użyciem tych cieni oraz cieni makeupgeek. 

Coś Wam wpadło w oko? A może coś macie z tych produktów? Dajcie znać :)

Pozdrawiam
Lena
           
Bielenda Esencja młodośći - nawilżający krem na dzień

Bielenda Esencja młodośći - nawilżający krem na dzień

Witajcie :)

rzadko piszę o kremach do twarzy bo w zasadzie szukałam jakiś czas takiego powiedzmy ideału. Nadal go szukam, ale ten krem jest bliski ideałowi...




Sam krem znajduje się w szklanym słoiczku. Dość masywnym, ale porządnym. Bardzo mi się podoba opakowanie, jest czytelne, estetyczne i wszystko co potrzebne jest na nim zawarte. 30+ nie oznacza, że muszę być po 30 aby go stosować. Jest mi bliżej do 30 więc ten krem jest akurat dla mnie.


 Poniżej widzicie wszelkie informacje na temat składników aktywnych w kremie. Zanim się zdecydowałam go kupić musiałam dokładnie poczytać skład oraz wszystko co na nim jest napisane. Oczywiście to, że krem jest przeciwzmarszczkowy to dla mnie drugorzędne znaczenie. Bardziej mi zależało na nawilżeniu oraz nieuczulaniu i aby nie zapychał. 


Krem jest dość gesty, przyjemny w rozprowadzaniu na twarzy. Ma delikatny zapas niedrażniący nozdrzy. Bardzo dobrze się wchłania, pozostawiając skórę gładką, nawilżoną. Bardzo fajnie nadaje się pod makijaż. Ma w sobie spf 10, na tę porę jest dla mnie ok. Więcej nie potrzebuję na zimę. 
Krem stosuję codziennie rano, potem nakładam makijaż. Nic mi się nie warzy, nie roluje. Idealnie współpracuje z moimi podkładami. I nie ważne czy to mineralny czy płynny. 
Spektakularnego nawilżenia nie zauważyłam, ale takie przyzwoite owszem. Skóra po nim jest miękka, sprężysta i może to faktycznie działa. Mnie to cieszy, że mogę go spokojnie stosować i nie mam efektu wchłonięcia kremu przez skórę i jej wysuszenia. Tego tu nie ma. Jest to co zapewnia producent. Jednak nie przyglądałam się czy zapobiega powstawaniu zmarszczek lub ich eliminacji. No nie będę się oszukiwać przecież, że tak. Na pewno zawarty silikon wygładza skórę ale nie powoduje jej zapychania. Przynajmniej u mnie. 



Na samym składzie się nie znam, ale trochę poczytałam i wiem, że nie jest on najgorszy. Prezentuje się w miarę dobrze. Przynajmniej nie ma parafiny w składzie. 
Cena waha się w granicach 15-20 zł. Dostępny w Drogerii Natura, Kaufland, Rossmann i na pewno online. 


Jest to krem na pewno godny polecenia. Nie jest to mega nawilżacz, ale dobry krem na porę zimową, który nie powoduje przesuszenia czy zapychania. 

Jeśli miałyście go, dajcie znać jak Wam pasował/pasuje. 

Pozdrawiam
Lena            
Moja obecna pielęgnacja twarzy

Moja obecna pielęgnacja twarzy

Witajcie :)

dawno nie pisałam, ale większość z Was chyba wie jak to jest kiedy ma się sporo obowiązków i nawał pracy... Nie będę się tłumaczyć. Od razu zaczynam! 

Nie było chyba jeszcze takiego posta u mnie więc postanowiłam w końcu opowiedzieć Wam trochę na temat mojej pielęgnacji, trochę nowych produktów, które wprowadziłam oraz te stałe. Moja skóra jest mieszana w kierunku suchej o tej porze roku.




No to jedziemy z tematem!



Krem brzozowy z betuliną Sylveco. Tego kremu używam głównie na noc. Jest on treściwy i tłusty, dlatego na noc idealnie się nadaje. Nakładam go zawsze ok 30 min przed pójściem spać aby mógł się w miarę dobrze wchłonąć. Reszta przeważnie ściera mi się na poduszce. 

Tonik 3w1 Lirene Wybielanie. Całkiem dobrze sprawdza się kiedy mamy drobne przebarwienia, plamki spowodowane np trądzikiem i od razu zapobiegamy. W takim przypadku jest on dobry. W przypadku plamek, które mamy już jakiś czas czy od słońca to średnio sobie radzi. 

Serum rewitalizujące Bioliq. Całkiem fajne serum i mega wydajne. Mam je już bardzo długo bo jeszcze z glossybox, chyba poprzedniego roku... Ale nie używałam go od początku. Teraz wystarczą 3 kropelki i potem krem. Skóra po tym produkcie jest całkiem fajna, taka napięta, wypoczęta. Ale tylko przy regularnym stosowaniu. Przeważnie stosuję je na noc. 


Ziaja liście manuka to u mnie nowość, na razie w ruch poszła pasta oczyszczająca oraz żel peelingujący. Całkiem fajnie pachną i po paście widać efekty. Ładnie wygładza i wydaje mi się, że pory mi się zmniejszyły a to już coś. Więcej na pewno za jakiś czas.


Lirene peeling enzymatyczny to też nowość, użyłam go na razie tylko raz ale nie uczulił mnie to już jest ok. 

Bielenda Esencja Młodości 30+ na pierwsze zmarszczki, nawilżający krem z filtrem 10. Też nowość, ale widzę, że ładnie się wchłania i nadaje się pod makijaż. Płyn micelarny 

Garnier to jeden z moich ulubieńców. Druga butelka jest w zapasie. Kupiłam na promocji kiedyś w Kauflandzie za 11 zł. 


Na koniec produkty, które ratują obecnie moją skórę. Co drugą noc nakładam miejscowo Acne-Derm, tak samo co drugą noc Sudocrem+d-Panthenol. Idealny tercet. Potrzebują jednak czasu aby zacząć działać, ale potem widzę efekty. 


Tak przedstawia się moja obecna pielęgnacja twarzy. Są to produkty, których używam cały czas. Od czasu do czasu robię maseczki, ale zmieniają się one więc pewnie będą o nich recenzje zbiorowe. 

Jak wygląda Wasza pielęgnacja? Czy są w niej któreś z w/w produktów? Dajcie znać!

Pozdrawiam
Lena
Bielenda Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu

Bielenda Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu

Witajcie :) 

Jak ważny jest demakijaż każda z nas wie, ale nie każda z nas używa tego samego. Jedne preferują mleczka, inne żele czy płyny micelarne. 
Mamy także podział na demakijaż twarzy oraz demakijaż oczu i/lub ust. 
Czasem stosuję sam żel micelarny, ale czasem muszę się posiłkować płynem dwufazowym, zwłaszcza kiedy maluję kreskę lub mocniejszy makijaż. 
Nie lubię kiedy zostają mi podkówki i wyglądam jak panda.

Będąc w markecie trafiłam na promocję, krem+płyn za 19,90 zł. Całkiem ciekawa byłam tego płynu i trafiłam. 

Bielenda Awokado 
Oczy wrażliwe 
Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu.

Pierwsza rzecz jaka mi się rzuciła od razu w oczy , to ,że mogą go stosować osoby noszące szkła kontaktowe. Od niedawna noszę i bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość i postanowiłam wypróbować jego działanie w czasie kiedy mam na oczach właśnie soczewki. 


Konsystencja:  taka jaką posiadają płyny dwufazowe, czyli część oleista i wodna, po zmieszaniu tworzy się jedność, co nadal jest tłuste. 

Korek odkręca się co wg mnie jest dość niewygodne, bo tego typu płyny powinny mieć otwieraną z góry butelkę. Kiedy mieszamy i odkręcamy to płyn szybko się z powrotem staje dwufazowy. Dlatego zawsze odkręcam, mieszam i nakładam na wacik, tak mam pewność, że będzie okej. 

Działanie : Oczywiście wstrząsamy i nakładamy na wacik. Bardzo ładnie zmywa wszystko, nie piecze, nie ma dyskomfortu, jest łagodny dla moich oczu i skóry wokół oczu. Jestem jak najbardziej na TAK, zwłaszcza, że stosuję go często gdy mam soczewki. Płyn pozostawia tłustą warstwę , która jednak bardzo ładnie się wchłania i nawilża skórę. 

Wydajność: na razie jest dość wydajny, mam go około 2 miesiące i zużyłam połowę ? No ale nie używam go codziennie, bo nie zawsze sięgam po niego. Gdyby nie to, że trzeba uważać jak nalewamy na płatek byłoby ok, ponieważ wydaje mi się, że wylewa się za dużo płynu. 
Na demakijaż przeważnie potrzebuję jednego płatka, rzadko się zdarza ,że są dwa ( mówię o samych oczach). 

Skład: 

Aqua (Water), Cyclomethicone, Isohexadecane, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Arginine PCA, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Sodium Chloride, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Disodium EDTA, Methylparaben, DMDM Hydantoin, CI 42090 (Acid Blue 9), CI 19140 (Acid Yellow 23).

Moja ocena 5/5  

Na pewno do niego wrócę jak tylko wykończę. Czy macie swoje ulubione płyny dwufazowe ?

Pozdrawiam :) 
Lakierowo i maseczkowo czyli kolejny upalny dzień..

Lakierowo i maseczkowo czyli kolejny upalny dzień..

Witajcie :) 

ten upał mnie chyba wykończy, ciągle ponad 30 stopni i to w cieniu ! (sic!) 
Nie mam pomysłu na nic, dosłownie, pracy pisać nie mogę, myśleć nie mogę, a co dopiero jakąś recenzję stworzyć. A tak bym chciała, ale wiem,że przy tej temperaturze to  mój 'musk' się smaży i wyszło by masło maślane.

Jako, że mamy lato, to trochę letnich kolorków na pazurkach się przyda :) 

Użyłam tutaj lakieru z Essence z serii Fruity o kolorze brzoskwiniowym.

 Jednak nie do końca jestem zadowolona z krycia, ponieważ zazwyczaj maluję dwie warstwy i jest wystarczająco. Tutaj nałożyłam 3 ! I widać, że nie do końca jest taki jak powinien być. 

Dodatkowo pomalowałam sobie jeden na neonowy z serii Miss Selene, który już Wam pokazywałam wcześniej w zakupowym poście. 

Dodatkowo aby urozmaicić sobie dzień pomyślałam o maseczce na twarz :) 
Maseczka z Bielendy Ogórek i Limonka do cery mieszanej i tłustej. Mam cerę mieszaną i postanowiłam oczyścić sobie i jednocześnie nawilżyć cerę. 
Zapach jest bardzo przyjemny tej maseczki, taki orzeźwiający i lekki. 
Co prawda super efektów nie zauważyłam, jednak cera była miła w dotyku i wygładzona. Ale jedno zastosowanie cudów nie czyni :) 

 Mam problem z zaskórnikami na czole i na nosie, kupię ją ponownie, zobaczymy po jakim czasie będą efekty widoczne. A co do matowości trochę zmatowiła to fakt. Ale przy takiej pogodzie jest niemożliwością u mnie by była idealnie matowa ;)



Chciałam Wam wstawić zdjęcie w maseczce ale się powstrzymałam ;P 

Pozdrawiam w ten upalny letni dzień 
Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger