Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie. Pokaż wszystkie posty
Mariza - recenzja cieni

Mariza - recenzja cieni

Witajcie :) 

jak na złość zdjęcia poszły z dymem, te które chciałam Wam pokazać. Wyskoczył błąd na karcie i bum. No ale mam jeszcze w zanadrzu na szczęście inne :)

Cienie jakie mam do zrecenzowania to matowy cień Limonka oraz perłowy Lazurowe morze. 
Miałyście okazję widzieć makijaż nimi wykonany. 





Kolory są bardzo żywe i dobrze napigmentowane. Ładnie wyglądają na powiece, z matowym cieniem trzeba  trochę uważać, może się osypywać delikatnie oraz lekko trzeba go blendować. Inaczej zniknie nam kolor. A tego przecież nie chcemy ;) 

Bardzo fajne opakowania, wytrzymałe na urazy (spadły mi kilka razy i nic się nie stało).

Długo sie utrzymują na powiece, dając wyrazisty kolor. Używam bazy z Artdeco i na niej trzymają się bardzo długo i nie rolują. 

Nie ma problemu ze zmyciem, nie rozmazują się, ładnie schodzą przy użyciu płynu micelarnego. 

Dostępne u konsultantek z Marizy.  Jeśli jesteście zainteresowane kosmetykami, odsyłam Was do Eweliny - Mariza :) 


A na koniec przypomnienie makijażu z wykorzystaniem tych właśnie cieni.



Jak Wam się podoba ? :) 

Pozdrawiam 
Ostatnie zdobycze - a miał być odwyk...

Ostatnie zdobycze - a miał być odwyk...

No tak kto jest kurcze nie mogę się oprzeć !!
Ale ... tym razem obiecuję sobie, że koniec, kupuję tylko to co mi jest rzeczywiście potrzebne.
Weszłam do Rossmanna po eyeliner i skończyło się na większej ilości zakupów...No trudno.

Potem Wam opowiem jeszcze o jednej rzeczy, która mnie też w sumie dręczy. Mam kilka płynów do demakijażu oczu, oczywiście kupowane w chwili. Nie pasują mi one, ale chyba dołączę się do akcji denko i postaram się wykorzystać kosmetyki, które mam i tylko leżą.Po co mają się marnować.

No ale dobra zaczynamy !

Chusteczki do demakijażu Alterra - pierwszy raz kupiłam i były w promocji 25 sztuk za 2,79zł. Zobaczymy jak się będą sprawdzać. 
Pędzelek z Essence do cieni. Też pierwszy raz mam do czynienia z nim, ale jest miękki w dotyku i mam nadzieję,że będzie dobrze mi służyć. Cena: 5,99 zł. 
Krem Nivea Soft bo szukałam dobrego kremu do twarzy, lekkiego i nawilżającego. Cena bodajże 3,90 zł ale nie jestem pewna. W promocji był.
Biała kredka z Essence...bo nie miałam białej. Cena: 6,90 zł

Czemu jak jest fiolet to mi aparat łapie jako niebieski ? Hmm zagadka..
Podkład najnowszy Maybelline Affinitone Mineral
skończył mi się inny no i musiałam, no w sumie nie musiałam ale chciałam kupić nowy. Pani w drogerii doradzała tak fajnie, że skusiłam się na niego, zwłaszcza, że był w promocji za 24zł w drogerii Natura.


 No to jak już dbamy o tą twarz na wiosnę to zakupiłam peeling drobnoziarnisty z Perfecty, maseczkę na noc z Dermiki. I dostałam 3 próbki podkładu z Soraya. 


Uff dużo tego wyszło. Cienie z Bell matowe, cień z Catrice oraz eyeliner z Lovely w pisaku.
Biały - bo w palecie mi się pokruszył jak mi spadła :/ a ten drugi ładnie wyglądał.
Eyeliner, dlatego,że z Essence mi się rozkrzaczył i nie mogę narysować nim ładnej cienkiej kreski. No i cena to 4,69 zł. 


Cienie mają numerki: 144 i 141 Cena: 8,40 zł 


Emulsja do ciała z Neutrogeny hypoalergiczna głęboko nawilżająca

kolejna już , dla mnie sprawdza się idealnie, gdyż jestem alergikiem no i czasem mnie coś podrażni. Tu nie mam problemów. Fajna konsystencja i jest bezzapachowe. Wchłania się dość szybko i skóra pozostaje gładka. Kupiłam w promocji za 12 zł.


Biała kredka do oczu z Essence 
bo nie miałam białej !  



 Cień kameleon z Catrice
no po prostu musiałam go kupić po wielu recenzjach i filmikach z nim na youtube...
Cudownie wygląda jak się mieni. Zauroczyłam się. Cena: 11,99 zł. drogeria Natura. 

No prawda,że cudny ?



Ufff to wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że dotarłyście do końca :) 

Pozdrawiam cieplutko

Virtual

Virtual

Witajcie,
przybywam do Was dzisiaj z moją mordką ! Tak jest, zobaczycie jak wygląda tutaj oto pisząca na blogu istota.
Wykonałam makijaż taki niby wiosenny kosmetykami, które otrzymałam od Virtual'a. Dziękuję bardzo za możliwość testowania i wykonania tegoż makijażu.
Gwoli ścisłości: aparat troszkę przeinaczył kolory co mnie denerwuje i nie lubię tego. Dwa mam dużą wadę wzroku przez co nie zawsze wyjdzie jak trzeba no i trzy nie jestem jakąś specjalistką od mejkapu :)

Cały zestaw otrzymany prezentuje się tak:
Cienie mają numer 21 i 24 
A oto makijaż, który wykonałam :


Tadam :)
Cienie + moje pazury i lakiery.

Cienie + moje pazury i lakiery.

Witajcie, 
Postanowiłam, że pokażę Wam moje pazury. Co prawda dopiero od niedawna je doprowadzam do porządku, mam problem ze skórkami, które niestety ciągle się zadzierają pojawiają wtedy kiedy nie trzeba itp.
Generalnie to, zakupiłam ostatnio cienie Virtual oraz My Secret. No i jeszcze parę innych drobiazgów, ale to już nie o tym mowa. 
Kocham fioletowe cienie, w każdej postaci, mam do nich słabość po prostu. Nie mogę się oprzeć pokusie by nie kupić kolejnego odcienia. ahh.... No i tak jeszcze przed Sylwestrem zakupiłam cienie z Virtual Rock Me Baby. Kompletnie zwariowałam na ich punkcie. No ale komuś innemu może nie podpadną. Póki co nie chcę wstawiać swojej mordki tu aby pokazywać mejkapy, ale niebawem może się odważę. 

Na pierwszy ogień. Fioletyyyyy :) 


Virtual Rock Me Baby nr 136 
Opis producenta: Jedwabiste w dotyku,brokatowo-perłowe cienie do powiek. Intensywne nasycone kolorem cienie zapewniają długotrwały makijaż oczu.
Moja ocena? Na początku ciężko mi było nimi wykonać makijaż. W dotyku rzeczywiście są jedwabiste, są miłe i dobrze się je nakłada. Jednak nie pędzelkiem, wolę palcem nałożyć, a dopiero rozetrzeć granice pędzelkiem.
Dostępność: u mnie były w lokalnej drogerii
Pojemność: brak info
Virtual Rock Me Baby nr 136
 No tak prezentują się na mojej łapce. Zdjęcia robione bez flesza, w pochmurny dzień przy oknie. Efekt jest taki jaki widać. Dość dobrze odwzorowuje, tylko mój aparat lubi przeinaczać kolory z fioletu na niebieski.


 Na samym dole pojawił się cień z My Secret Pearl Touch. Nr  103

My Secret Pearl Touch nr 103
Cień ten jest bardzo delikatny, kupiłam go ponieważ potrzebowałam jasnego cienia perłowego do rozjaśniania łuku brwiowego, do innych makijażowych celów również. 
Słowo producenta: Luksus&blask, perłowe, jedwabiste cienie pearl touch to dotyk luksusu w każdym twoim makijażu. Pięknie migoczą w każdym świetle, są trwałe i wydajne.
Moja ocena: bardzo przyjemne w dotyku fakt, dość łatwo się je nakłada, jednak póki co robiłam niby tylko próbny makijaż aby zobaczyć co potrafią. Wykonam inne to ocenię bardziej. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z efektu i rzeczywiście są wydajne.
Dostępność: Drogerie Natura
Pojemność: 3 g

Cienie Satin Trio Virtual  nr 067


 Kolory są bardzo ładne, foto tego nie odda oczywiście idealnie.


 No mam nadzieję,że jakoś to widać. Zdjęcia bez flesza. 


Tak prezentują się na mojej ręce. Na bazie pod cienie. Wykonałam nimi jeden szybki makijaż. Fajnie się rozprowadzają.
Słowo producenta: Jedwabiste w dotyku, satynowe cienie z dodatkiem szafiru.
Moja ocena: póki co dobrze się rozprowadzają, nie miałam większego problemu by rozetrzeć. Ładnie się ze sobą łączą i w dotyku są jedwabiste. Bez bazy nie próbowałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio robiłam makijaż bez bazy ! :D
Dostępność: u mnie lokalna drogeria
Pojemność: brak info

Cienie te wszystkie są w przystępnych cenach w rozdziale cenowym 5-11zł. Sądzę, że warto spróbować aby przekonać się, że tanie nie znaczy złe :)

A na koniec moje pazury. Takie tam nie wiem w sumie czy to dobrze wygląda. Aparat na koniec musiał już zjeść kolory. No i oczywiście gapa ze mnie, bo nie wstawiłam wcześniej zdjęć lakierów. Whateva.
No i taka mała uwaga - malowane w sobotę tj: 21.01. Jedna warstwa każdego lakieru. Chciałam sprawdzić wytrzymałość, aaa no i bez top coat. Tylko pod nimi odżywka. Przy zmywaniu, praniu itp. No ja oceniam trwałość bardzo dobrze. Za taka cenę - dobre krycie oraz trwałość.

Lakier Essence Colour&Go "No more drama" nr 27

Lakier Miss Selene nr 202
To tyle na dzisiaj
Dziękuję za uwagę :)

Pozdrawiam
Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Witajcie :)

Postanowiłam stworzyć posta, w którym zawrę parę kosmetyków, które bardzo lubiłam w tamtym roku oraz w grudniu. Dodatkowo przedstawię Wam nowe produkty.
Bardzo ciężko było mi wybrać te moje ulubione, chociaż w sumie mam ich  kilka. To i tak ciężko się zdecydować na te najlepsze. 
Dobra to zaczynamy, kolejność jest przypadkowa nie ma jakichś priorytetów.

Na pierwszy ogień idzie krem Vichy Aqualia Thermal. Jestem z niego zadowolona, spełnia swoją rolę, nawilża moją cerę. Nadaje się także pod podkład.

Krem nawilżający na dzień. Nieduża pojemność (50ml) jednak starcza na długo, jest wydajny.

Zużycie widać idealnie przez przezroczyste opakowanie.

Konsystencja jest bardzo fajna, nie jest lejący się ani zbity, taki idealny do wklepywania.


Kolejną rzeczą, z której jestem bardzo zadowolona to płyn do demakijażu oczu z Nivea Visage. Jest on dla mnie bardzo dobry, nie podrażnia moich oczu, nie pieką, nie szczypią, dobrze zmywa nawet wodoodporne tusze i mocne, ciemne cienie. Nie pozostawia żadnej smugi tłustej jak to w przypadku dwufazowych się dzieje. Ten pozostawia uczucie świeżości i delikatności. Ponadto zawarta w nim prowitamina B5 wzmacnia rzęsy i zapobiega ich wypadaniu. Po dłuższym stosowaniu faktycznie są mocniejsze i nie wypadają za mocno :) Polecam :)
Naprawdę jest delikatny i pielęgnujący

Oczyszczona i gładka skóra - tak mówi producent. Czy gładka od razu po przemyciu tym? Nie bardzo... Ale delikatna.

Kolejnym produktem jest podkład w żelu RIMMEL Match Perfection. Zaszalałam z tym zakupem, ponieważ, dzięki mojej koleżance, która robi makijaże w drogerii, poznałam ten podkład i byłam z niego zadowolona bardzo. Kupiłam go w promocji w Rossmannie za 19,99PLN !! I nie żałuję.
Jednak przy częstym stosowaniu, muszę stwierdzić, że boję się iż może być on mało wydajny. Co prawda moje opakowanie na środku już sięgnęło dna ale po bokach jest go jeszcze dużo. Mam go około 2 miesiące. Nie wiem czy to dużo, ponieważ wcześniej sporadycznie używałam podkładu jakiegokolwiek. Dopasowuje się do mojej skóry, może jest ciut za jasny i będę musiała wypróbować ciemniejszy ton, ale dla bladziochów jest idealny.  Fajnie się rozsmarowuje i nie jest ciężki na twarzy. Także jestem zadowolona z niego.

Małe zgrabne opakowanie szklane

Niespodzianka, bo trzeba odwrócić aby otworzyć produkt :) od razu mamy napisane co to jest dokładnie

 
Tak prezentuje się na mojej skórze, tu wyszedł nieco ciemniejszy( w próbce) oraz poniżej roztarty jest, w rzeczywistości jest to jasny 100 Ivory.

Cień, który mnie na początku odsunął od siebie, że tak się wyrażę, a potem się do niego przekonałam jest MATT Eye Shadow z My Secret. Jest to numer 505 ( waga: 3 g)  :) Matowy beż ? Dopasowuje się do kolorytu skóry. Jest idealny pod ciemniejsze cienie do rozcierania jak i po prostu do dziennego makijażu z kreską :) zakrywa ewentualne jakieś niedoskonałości, żyłki, cienie itp.

Ładne opakowanie, przezroczyste, widać kolor cienia co ułatwia zakup :)

Wyraźne ślady użytkowania, jednak jest baaardzo wydajny, bo używam go niemal codziennie!

Tak prezentuje się na palcu :P



Baza pod cienie Bell Perfect Skin, którą dostałam od Bell w wielkim teście kosmetycznym.
Baza sama w sobie ma ciekawy kolor , delikatny róż. Można by powiedzieć, że nawet delikatnie kryje niedoskonałości. Delikatnie się rozprowadza, nie ma tłustej powłoki, nie zostawia śladu, stapia się ze skórą.
Czy spełnia swoją funkcję ? Myślę, że tak. Cienie długo się utrzymują, nie rolują się. Ale nie wiem, czy mocno podbija kolory. Zależy jakiej jakości są cienie :) Lubię ją , dzięki temu, że właśnie długo utrzymują się cienie pod tą bazą i nie rolują.


Małe, szklane opakowanie, zgrabne, jednak brak informacji o pojemności.

Konsystencja kremowa, bardzo miła w dotyku.

Kolej na tusze. Tu wybrałam dwa, ponieważ nie wiedziałam, na który się mam konkretnie zdecydować. Jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o tusze. Mam ich kilka, jednak nie każdy odpowiada moim wymaganiom. Na początek pójdzie maskara Astor Big& Beautiful Boom. Mhm efekt ma być piorunujący, rzęsy mają być wydłużone i rozdzielone, a  szczoteczka jest duża i ma ułatwić aplikację w zewnętrznym kąciku oka.
Ładne duże opakowanie przyciąga wzrok :D No i ten napis BOOM!

Mega gruba szczoteczka na początku mnie przeraziła, jednak potem byłam w sumie dobrze nastawiona do niej ;)

Pomalowane rzęsy tylko górne, maskarą Big&Beautiful

Rzęsy bez maskary :D


  
Tak wyglądają moje rzęsy( po lewej ofkors) po pomalowaniu maskarą Big&Beautiful. Czy jest ten zniewalający efekt ? Na pewno nie, jednak rzęsy są ładnie rozdzielone i nie sklejają się przy jednej warstwie tuszu. Zawsze maluję się tylko jedną :) 
Dla mnie jest to wystarczający efekt na dzień, na większą imprezę oraz dla osób, które lubią wachlarz rzęs może być za mało :) Nie kruszy się i łatwo schodzi przy demakijażu.

Maskara z Maybelline New York  Volume Express The Falsies. Jak dotąd moja ulubiona maskara nr 1 i mogę szczerze uznać za produkt najczęściej używany w 2011 :P
Może nie daje efektu sztucznych rzęs, jednak to ona robi z moimi rzęsami to co lubię, czyli ładnie rozdziela, dodaje objętości ( co dziwne hehe) no i do tego wydłuża. Utrzymuje się długo, nie kruszy się, nie rozmazuje i jest dla mnie the best :) i łatwo zmywa się przy demakijażu.


Moja ukochana maskara Falsies Maybelline.

Szczoteczka w kształcie łuku pozwala dotrzeć nawet do tych najkrótszych rzęs.


Rzęsy górne tylko pomalowane maskarą Maybelline Falsies.

Koniec części pierwszej :P

Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger