Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Odświeżająca pianka do mycia Nivea

Odświeżająca pianka do mycia Nivea

Witajcie :)

co wolicie do oczyszczania twarzy, pianki, żele czy mleczka? A może płyny micelarne :) 
W moim przypadku jest to różnie. Płyn micelarny także jest w mojej kosmetyczce, zarówno jak żel do mycia oraz w/w pianka. 

Piankę z Nivea poznałam dzięki mojej przyjaciółce, która stwierdziła,że to najlepsza pianka do mycia jaką miała. Postanowiłam się też o tym przekonać. 


Odświeżająca pianka jest w przezroczystym opakowaniu, dzięki temu wiemy ile produktu nam jeszcze zostało. Wszystko zachowane w tonacji niebieskiej, typowej dla tej marki.



 Produkt jest do cery normalnej i mieszanej. Głęboko oczyszcza i nawilża.


Dozownik-pompka, nie psuje się, pracuje bardzo dobrze. Mówię o tym dlatego, że w niektórych piankach (np alverde) pompka lubi się psuć. Do normalnego oczyszczenia *bez makijażu* wystarczy jedna pompka. Do większego tak 2-3 pompki. Im więcej pompek tym szybciej się zużywa.



Pianka jaka jest każdy wie, widzi ;) Zapach jest delikatny, przyjemny dla nosa. Nie drażni, delikatnie ściąga. Sama pianka bardzo fajnie oczyszcza i zmywa makijaż. Co prawda jedyną wodoodporną rzeczą, jaką używam jest eyeliner, ale całkiem dobrze z nim sobie radzi. Potem tylko tonizuję twarz i zmywam resztki ;) 




Tak naprawdę to powinnam bardziej zwracać uwagę na skład, mam wrażliwą skórę. Jednak ta pianka nie robi mi krzywdy, nie uczula i polubiła ją moja skóra twarzy. 


Warta przynajmniej przetestowania ;) W cenie 4,95 € czy w PL to ok 18-20 zł. Szczerze mówiąc nie wiem czy nie jest troszkę wysoka cena jak na piankę ? Same powiedzcie mi w jakich cenach są inne pianki bo nie orientuję się. 

Jednak na pewno wrócę do niej bo jest dobra. Miałyście tę piankę? 


Pozdrawiam
Lena
           
Podsumowanie marca - nowości w kosmetyczce

Podsumowanie marca - nowości w kosmetyczce

Witajcie ;)

ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ciężkie ponieważ starałam się jak najwięcej czasu poświęcić na aktualnie ważniejsze rzeczy niż blog. Niestety tak czasem bywa i mam nadzieję, że zrozumiecie to i będziecie ze mną nadal :)

Podsumowując miesiąc marzec mogę powiedzieć jedno: kupiłam to co planowałam, co było mi potrzebne.


Będąc w sklepie azjatyckim postanowiłam zakupić olej do włosów, jaśminowy. Na razie użyłam go dwa razy więc nie mogę nic o nim powiedzieć, ale zapach ma ładny :)


Po raz kolejny przekonuję się, że yt i blogi to zło :P Pod wpływem recenzji, opinii kupiłam ten oto balsam do ciała pod prysznic. Coś podobnego chyba ma Nivea. Ale nie próbowałam Nivei. Balea balsam do ciała (pod prysznic) do bardzo suchej skóry.
Ten za to jest świetny, ale o tym innym razem.


No jak już mam dbać o cialo to pełną parą. Na blogu jednej z Was przeczytałam bardzo dobrą recenzję tegoż żelu pod prysznic. Isana Med z 5% mocznikiem, do skóry suchej. 


Uwielbiam błyszczyki, zwłaszcza takie klejące! Ach wiem, wiele z Was ich nie lubi, ale ja po prostu uwielbiam. I nie takie, które kleją się i ciągną ale takie, które zostają na ustach i długo się utrzymują. Takie właśnie są stay with me od Essence. 12 material girl. 


Tak naprawdę nie wiem co to robi u mnie. Średni produkt, p2 baza i korektor w jednym. Coś takiego już wymyśliło Essence, tylko,że z pacynką. Zobaczymy, dam jeszcze szansę temu produktowi. 


Też kupione pod wpływem opinii, tym razem konkretnej osoby, szavki z yt, którą pewnie znacie :). Opowiadała,że dobry produkt. Balea z kwasem hialuronowym. Pod oczy rzecz jasna. Testuję.


Nivea demakijaż oczu z prowitaminą  B5. To już kolejne opakowanie tego produktu, chyba nawet już kiedyś o nim pisałam. Jednak najbardziej pasuje mi niemiecka wersja, nie wiem czemu tak jest, może jest jakaś różnica, ale lepiej działa niemiecka... 


Limitowana edycja z p2 cosmetics , Catch the glow. Błyszczyk z drobinkami złota. Bardzo przyjemny i nie jest nachalny. 


Złociste kulki, trójkąciki brązujące do ciała, twarzy. Na lato będzie idealne. Także z limitowanej w/w edycji. 


Zobaczyłam ten produkt u toniakosmetycznie i musiałam go mieć bo akurat nie miałam peelingu. Pięknie pachnie! Balea, peeling, sól z morza martwego, zapach trawy cytrynowej. Bomba :) 


Szukałam czegoś delikatnego na paznokcie, a że to jest jakby dwa w jednym bo niby jest total repair, czyli że co? Naprawia paznokcie, tylko nie wiem czego się spodziewać czy wzmocnienia, czy braku rozdwajających się końcówek? Zobaczymy. P2 cosmetics nail foundation+total repair. 


Ostatnio mój ulubiony tusz, idealnie rozdziela, wydłuża rzęsy, jest ich optycznie więcej i trzyma się długo. A kiedyś za nim nie przepadałam. Jak widać, pierwsze wrażenie może być mylne :) Pierre Rene Luxurious Volume. 


Balea maseczki do twarzy, jedna martwe morze, oczyszczająca. Druga regenerująca z mlekiem i miodem. Mam jeszcze nawilżającą z cynkiem ale jest upaćkana i nie chciałam Was straszyć ;)


Korektor rozświetlający z p2 cosmetics w odcieniu 015 czyli touch of light. Bardzo go lubię. Posiada pędzelek. Będzie recenzja :)


Na ten tusz skusiłam się przez Karolę z bloga kosmetycznieinietylko. A jaki efekt! Nie spodziewałam się :D Będą fotki. Essence Colour Flash, niebieski. 


Ostatnio moja skóra płata mi figle i jej stan się pogorszył. Pewnie dlatego, że zaprzestałam odpowiedniej pielęgnacji. Tym razem postawiłam na Acne-derm. Zobaczymy jak się spisze. 




Dotarliście ? Sporo tego ale jak na cały miesiąc to w sumie nie dużo :) 



Czego jesteście ciekawi? O czym chcecie poczytać w kolejnych notkach? 


Pozdrawiam
Lena
Nivea Pure&Natural Tonik nawilżający/oczyszczający

Nivea Pure&Natural Tonik nawilżający/oczyszczający

Witajcie :) 

zaczynam ten post po raz hmm piąty ? :D Nie ważne... Ale wiem, że znów zaniedbuję bloga przez obowiązki związane z moim kursem, który zajmuje maximum mojego czasu i reszta pozostaje na obowiązki domowe itp. Z resztą, niejedna z Was to zna :) 

Dzisiaj rzecz o toniku z Nivea, nawilżający, oczyszczający. Na innych blogach znalazłam wiele opinii, zarówno na polskich jak i niemieckich. Są różne, nawet bardzo dobre. Moja nie będzie dobra. Ani troszkę...



Moja skóra się z nim nie polubiła od samego początku, ale po kolei.

Kupiłam ten produkt, aby go zwyczajnie wypróbować. Niektóre produkty firmy Nivea są dla mnie dobre, co prawda mało ich używam ale jednak. Poszukiwałam toniku, zwykłego toniku aby odzwyczaić trochę moją skórę od Garniera.

Produkt przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry. W składzie ma olej arganowy i aloes, które powinny łagodzić podrażnienia itp. No i niestety ale pierwsze zetknięcie mojej skóry z tym produktem to ból. Skóra mnie niesamowicie szczypała, piekła i bolała. Ale myślałam, że to może przez peeling i maseczkę oczyszczającą więc powiedziałam sobie okej, dam mu szansę. Niestety przy każdym kolejnym użyciu było to samo. Musiałam przez ok 15 min męczyć się z tym szczypaniem, pieczeniem i zaczerwieniem skóry. Odstawiłam i powróciłam do Garniera. 

Sam zapach już jest dość alkoholowy, nic dziwnego skoro na 2gim miejscu już stoi alkohol. Ale zaraz po nim jest argan i panthenol... 

Skład:

  • Aqua, Alcohol denat., Glycerin, Argania, Spinosa Kernel Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Polyquaternium-10, Sodium, Chloride, Cocamidopropyl, Betaine, Trisodium EDTA, Methylisothiazolinone, Linalool, Limonene, Citronellol, Benzyl, Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum
Dla mnie ten produkt nie jest dobry i nie zużyłam nawet połowy...

Z mojej strony nie polecam, ale każdy ma inną skórę i inaczej reaguje i może u kogoś się on bardzo dobrze sprawdza. Zawsze to podkreślam.

Miałyście z nim styczność ? Jak u Was się sprawdził?

Pozdrawiam
Lena
Zmiany na blogu+ zużycia marcowe i inne takie ;)

Zmiany na blogu+ zużycia marcowe i inne takie ;)

Witajcie,
zmieniłam wygląd bloga, bo wiosna i w ogóle tak pomyślałam,że jakoś przejrzyściej jest.

Mam sporo produktów, które powinnam już dawno wyrzucić bądź zużyć. Stały u mnie na półce, bo zwyczajnie mi nie przypadły do gustu. Te produkty to głównie do demakijażu. Niestety nie trafione. 
Tak już ze mną jest, że jestem wymagająca jeśli chodzi o demakijaż, głównie oczu. Produkt musi spełniać swoją rolę, nie może podrażniać delikatnego oka, skóry i musi zdecydowanie zmywać a nie rozmazywać makijaż. 
Zawiodłam się na kilku produktach, które myślałam,że będą się nadawały do tego celu. Jednak nie są one dla mnie dobre, wręcz niektóre z nich są okropne. 
Weźmy taki płyn dwufazowy do demakijażu oczu z Nivea. Okropieństwo ! Jak to używać ? Trzeba pomieszać, a potem szybko na wacik i przykładamy do oka, no ok, ale co potem ? Zostaje tłusta warstwa, która mi się niestety wlewała do oka i podrażniała tak, że nie widziałam nic....no ale dobra mówię,że dam szansę. Zużyłam do końca, co prawda w końcowej fazie był tylko sam olejek ten niebieski...
Ocena jego to 2/5 

Następnie tonik z Oriflame Pure Nature bez alkoholu. Niby wszystko ok, bez alkoholu, ale co mnie odrzuciło to zapach - słodki , mdły i duszący. Szkoda mi było wyrzucić więc zużyłam do końca. Skóra mi się po nim kleiła, nie wiem czy odświeżał bo nie czułam tego. Niestety ale nie byłam z niego zadowolona. 

Kolejny produkt to Pharmaceris płyn micelarny do cery naczynkowej co dla mnie było zdziwieniem , bo zamawiałam inny a dostałam taki w aptece no ale używałam go i był dobry, więc czemu nie stosować go.
Jednak z usuwaniem makijażu miał on problemy, zwłaszcza z oka. Taki mocniejszy już niestety ale się mazał i wcierał mocno w skórę, co nie jest dobre dla tak wrażliwej i delikatnej skóry jaka jest pod oczami. 
Nie mniej jednak mogę mu przyznać 4/5 bo spełniał swoją funkcję. Jest delikatny bardzo i ładnie zmywa delikatny makijaż, z mocniejszym jak mówiłam słabiej sobie radzi. 

No i spray do stóp i butów odświeżający z Oriflame Feet up. Uwielbiam go, po nim moje stopy są odświeżone, lekkie. na lato idealny, chociaż służy mi dość często i mam już drugie opakowanie :D Do butów raczej nie używam, tak sporadycznie tylko psikam wewnątrz. Chłodzi przyjemnie, ale trzeba uważać jak sie rozpyla ponieważ czuć też miętę pieprzową co może podrażniać nos i oczy. Oceniam 4+/5 za te podrażnienia lekkie.




Zakupiłam przed świętami lakier z Catrice nr 220 Lost In Mud.

Szukam ciągle takiego kawa z mlekiem. To nie jest jednak ten kolor o który mi chodzi. Co myślicie? Bo mi się podoba , jednak nie jestem nim zachwycona,a do tego jest gęsty i dziwnie się maluje bo zostawia smugi. Mimo,że na zdj nie widać, to po jednej warstwie takie zostawia. Po drugiej nie ma już ich widocznych. 



Moi faworyci ostatnich miesięcy !

Odżywka silnie utwardzająca z Ados

Jestem nią zachwycona! Jest idealna dla mnie. Nawet lepsza od odżywki Eveline. Moje paznokcie potrzebowały regeneracji i ona mi pomogła, nie łamią się, są twardsze, silniejsze i odporne na łamanie. Mogę swobodnie pracować w wodzie bez obawy,że zaraz mi się złamią.

Moja ocena 5/5. Zasłużone w pełni. Ale to tylko moja opinia :)


Delikatny płyn do demakijażu oczu Nivea. 

Poznałam go przez znajomą, która używała go i ja nie miałam już płynu. Wzięłam od niej i parę razy go stosowałam. Był super, powiedziałam jej o tym i ona sprezentowała mi go. Jest tak delikatny, tak dobrze zmywa makijaż oczu, nawet ten ciemny, faktycznie odżywia rzęsy, mniej mi ich wypada dzięki stosowaniu tego płynu. Nie pozostawia żadnej smugi pod oczami, nie klei się, nie trzeba dodatkowo niczym przemywać.

Moja ocena: 5/5

A na koniec waniliowa świeczka :D uwielbiam zapach wanilii po prostu. Nie ważne jaka firma, ważne, że zapach wanilii. A Wy macie swoje ulubione zapachy świeczek ?


To wszystko na dzisiaj :) 
Mam nadzieję, że przydały się Wam te informacje. Miło mi też kiedy zostawiacie ślad po sobie w postaci komentarza, wiem ,że czytacie i że nie piszę tego w pusty eter.

Pozdrawiam 

Ostatnie zdobycze - a miał być odwyk...

Ostatnie zdobycze - a miał być odwyk...

No tak kto jest kurcze nie mogę się oprzeć !!
Ale ... tym razem obiecuję sobie, że koniec, kupuję tylko to co mi jest rzeczywiście potrzebne.
Weszłam do Rossmanna po eyeliner i skończyło się na większej ilości zakupów...No trudno.

Potem Wam opowiem jeszcze o jednej rzeczy, która mnie też w sumie dręczy. Mam kilka płynów do demakijażu oczu, oczywiście kupowane w chwili. Nie pasują mi one, ale chyba dołączę się do akcji denko i postaram się wykorzystać kosmetyki, które mam i tylko leżą.Po co mają się marnować.

No ale dobra zaczynamy !

Chusteczki do demakijażu Alterra - pierwszy raz kupiłam i były w promocji 25 sztuk za 2,79zł. Zobaczymy jak się będą sprawdzać. 
Pędzelek z Essence do cieni. Też pierwszy raz mam do czynienia z nim, ale jest miękki w dotyku i mam nadzieję,że będzie dobrze mi służyć. Cena: 5,99 zł. 
Krem Nivea Soft bo szukałam dobrego kremu do twarzy, lekkiego i nawilżającego. Cena bodajże 3,90 zł ale nie jestem pewna. W promocji był.
Biała kredka z Essence...bo nie miałam białej. Cena: 6,90 zł

Czemu jak jest fiolet to mi aparat łapie jako niebieski ? Hmm zagadka..
Podkład najnowszy Maybelline Affinitone Mineral
skończył mi się inny no i musiałam, no w sumie nie musiałam ale chciałam kupić nowy. Pani w drogerii doradzała tak fajnie, że skusiłam się na niego, zwłaszcza, że był w promocji za 24zł w drogerii Natura.


 No to jak już dbamy o tą twarz na wiosnę to zakupiłam peeling drobnoziarnisty z Perfecty, maseczkę na noc z Dermiki. I dostałam 3 próbki podkładu z Soraya. 


Uff dużo tego wyszło. Cienie z Bell matowe, cień z Catrice oraz eyeliner z Lovely w pisaku.
Biały - bo w palecie mi się pokruszył jak mi spadła :/ a ten drugi ładnie wyglądał.
Eyeliner, dlatego,że z Essence mi się rozkrzaczył i nie mogę narysować nim ładnej cienkiej kreski. No i cena to 4,69 zł. 


Cienie mają numerki: 144 i 141 Cena: 8,40 zł 


Emulsja do ciała z Neutrogeny hypoalergiczna głęboko nawilżająca

kolejna już , dla mnie sprawdza się idealnie, gdyż jestem alergikiem no i czasem mnie coś podrażni. Tu nie mam problemów. Fajna konsystencja i jest bezzapachowe. Wchłania się dość szybko i skóra pozostaje gładka. Kupiłam w promocji za 12 zł.


Biała kredka do oczu z Essence 
bo nie miałam białej !  



 Cień kameleon z Catrice
no po prostu musiałam go kupić po wielu recenzjach i filmikach z nim na youtube...
Cudownie wygląda jak się mieni. Zauroczyłam się. Cena: 11,99 zł. drogeria Natura. 

No prawda,że cudny ?



Ufff to wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że dotarłyście do końca :) 

Pozdrawiam cieplutko

Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Witajcie :)

Postanowiłam stworzyć posta, w którym zawrę parę kosmetyków, które bardzo lubiłam w tamtym roku oraz w grudniu. Dodatkowo przedstawię Wam nowe produkty.
Bardzo ciężko było mi wybrać te moje ulubione, chociaż w sumie mam ich  kilka. To i tak ciężko się zdecydować na te najlepsze. 
Dobra to zaczynamy, kolejność jest przypadkowa nie ma jakichś priorytetów.

Na pierwszy ogień idzie krem Vichy Aqualia Thermal. Jestem z niego zadowolona, spełnia swoją rolę, nawilża moją cerę. Nadaje się także pod podkład.

Krem nawilżający na dzień. Nieduża pojemność (50ml) jednak starcza na długo, jest wydajny.

Zużycie widać idealnie przez przezroczyste opakowanie.

Konsystencja jest bardzo fajna, nie jest lejący się ani zbity, taki idealny do wklepywania.


Kolejną rzeczą, z której jestem bardzo zadowolona to płyn do demakijażu oczu z Nivea Visage. Jest on dla mnie bardzo dobry, nie podrażnia moich oczu, nie pieką, nie szczypią, dobrze zmywa nawet wodoodporne tusze i mocne, ciemne cienie. Nie pozostawia żadnej smugi tłustej jak to w przypadku dwufazowych się dzieje. Ten pozostawia uczucie świeżości i delikatności. Ponadto zawarta w nim prowitamina B5 wzmacnia rzęsy i zapobiega ich wypadaniu. Po dłuższym stosowaniu faktycznie są mocniejsze i nie wypadają za mocno :) Polecam :)
Naprawdę jest delikatny i pielęgnujący

Oczyszczona i gładka skóra - tak mówi producent. Czy gładka od razu po przemyciu tym? Nie bardzo... Ale delikatna.

Kolejnym produktem jest podkład w żelu RIMMEL Match Perfection. Zaszalałam z tym zakupem, ponieważ, dzięki mojej koleżance, która robi makijaże w drogerii, poznałam ten podkład i byłam z niego zadowolona bardzo. Kupiłam go w promocji w Rossmannie za 19,99PLN !! I nie żałuję.
Jednak przy częstym stosowaniu, muszę stwierdzić, że boję się iż może być on mało wydajny. Co prawda moje opakowanie na środku już sięgnęło dna ale po bokach jest go jeszcze dużo. Mam go około 2 miesiące. Nie wiem czy to dużo, ponieważ wcześniej sporadycznie używałam podkładu jakiegokolwiek. Dopasowuje się do mojej skóry, może jest ciut za jasny i będę musiała wypróbować ciemniejszy ton, ale dla bladziochów jest idealny.  Fajnie się rozsmarowuje i nie jest ciężki na twarzy. Także jestem zadowolona z niego.

Małe zgrabne opakowanie szklane

Niespodzianka, bo trzeba odwrócić aby otworzyć produkt :) od razu mamy napisane co to jest dokładnie

 
Tak prezentuje się na mojej skórze, tu wyszedł nieco ciemniejszy( w próbce) oraz poniżej roztarty jest, w rzeczywistości jest to jasny 100 Ivory.

Cień, który mnie na początku odsunął od siebie, że tak się wyrażę, a potem się do niego przekonałam jest MATT Eye Shadow z My Secret. Jest to numer 505 ( waga: 3 g)  :) Matowy beż ? Dopasowuje się do kolorytu skóry. Jest idealny pod ciemniejsze cienie do rozcierania jak i po prostu do dziennego makijażu z kreską :) zakrywa ewentualne jakieś niedoskonałości, żyłki, cienie itp.

Ładne opakowanie, przezroczyste, widać kolor cienia co ułatwia zakup :)

Wyraźne ślady użytkowania, jednak jest baaardzo wydajny, bo używam go niemal codziennie!

Tak prezentuje się na palcu :P



Baza pod cienie Bell Perfect Skin, którą dostałam od Bell w wielkim teście kosmetycznym.
Baza sama w sobie ma ciekawy kolor , delikatny róż. Można by powiedzieć, że nawet delikatnie kryje niedoskonałości. Delikatnie się rozprowadza, nie ma tłustej powłoki, nie zostawia śladu, stapia się ze skórą.
Czy spełnia swoją funkcję ? Myślę, że tak. Cienie długo się utrzymują, nie rolują się. Ale nie wiem, czy mocno podbija kolory. Zależy jakiej jakości są cienie :) Lubię ją , dzięki temu, że właśnie długo utrzymują się cienie pod tą bazą i nie rolują.


Małe, szklane opakowanie, zgrabne, jednak brak informacji o pojemności.

Konsystencja kremowa, bardzo miła w dotyku.

Kolej na tusze. Tu wybrałam dwa, ponieważ nie wiedziałam, na który się mam konkretnie zdecydować. Jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o tusze. Mam ich kilka, jednak nie każdy odpowiada moim wymaganiom. Na początek pójdzie maskara Astor Big& Beautiful Boom. Mhm efekt ma być piorunujący, rzęsy mają być wydłużone i rozdzielone, a  szczoteczka jest duża i ma ułatwić aplikację w zewnętrznym kąciku oka.
Ładne duże opakowanie przyciąga wzrok :D No i ten napis BOOM!

Mega gruba szczoteczka na początku mnie przeraziła, jednak potem byłam w sumie dobrze nastawiona do niej ;)

Pomalowane rzęsy tylko górne, maskarą Big&Beautiful

Rzęsy bez maskary :D


  
Tak wyglądają moje rzęsy( po lewej ofkors) po pomalowaniu maskarą Big&Beautiful. Czy jest ten zniewalający efekt ? Na pewno nie, jednak rzęsy są ładnie rozdzielone i nie sklejają się przy jednej warstwie tuszu. Zawsze maluję się tylko jedną :) 
Dla mnie jest to wystarczający efekt na dzień, na większą imprezę oraz dla osób, które lubią wachlarz rzęs może być za mało :) Nie kruszy się i łatwo schodzi przy demakijażu.

Maskara z Maybelline New York  Volume Express The Falsies. Jak dotąd moja ulubiona maskara nr 1 i mogę szczerze uznać za produkt najczęściej używany w 2011 :P
Może nie daje efektu sztucznych rzęs, jednak to ona robi z moimi rzęsami to co lubię, czyli ładnie rozdziela, dodaje objętości ( co dziwne hehe) no i do tego wydłuża. Utrzymuje się długo, nie kruszy się, nie rozmazuje i jest dla mnie the best :) i łatwo zmywa się przy demakijażu.


Moja ukochana maskara Falsies Maybelline.

Szczoteczka w kształcie łuku pozwala dotrzeć nawet do tych najkrótszych rzęs.


Rzęsy górne tylko pomalowane maskarą Maybelline Falsies.

Koniec części pierwszej :P

Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger