Sleek Garden of Eden - pierwsze wrażenia + makijaż
Witajcie :)
ostatnio poczyniłam drobne zmiany na blogu, zmieniłam nagłówek i czcionki oraz menu. Dajcie znać co o tym sądzicie. A tymczasem przechodzimy do tematu głównego czyli do paletki Sleek Garden of Eden. Pewnie mam ją jako jedna z ostatnich osób, ale długo się nie zastanawiałam nad zakupem jak ją zobaczyłam.
Nazwy są adekwatne do kolorów. Gates of Eden rudość ze złotem. Piękny kolor. Ciemna butelkowa zieleń Tree of life.
Swatche w świetle dziennym:
Cienie mają kremową konsystencję, łatwo się nakładają na powiekę i już nie osypują jak to było w poprzednich starszych paletkach. Są niesamowicie napigmentowane. Zwłaszcza odcienie perłowe bo maty z brokatem mniej.
Pierwszy próbny makijaż wykonany tą paletką. Niestety jak już zabrałam się za zdjęcia aparat się rozładował więc musiałam chwycić kompakt.
Zbliżenie na oczko:
Poniżej zaznaczyłam, jakich kolorów użyłam do tego makijażu
Pierwsze wrażenie pozytywne, zielenie są piękne tak samo jak brązy.Na pewno są to kolory pasujące do brązowookich :)
Na pewno będą kolejne makijaże wykonane tą paletką.
A czy Wy skusiłyście się na nią czy uważacie, że nie powala na kolana i nie jest Wam potrzebna ? :)
Pozdrawiam
Lena

