Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.2

Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.2

Witajcie w drugiej części ulubieńców oraz zdobyczy. 

W tej części przejdziemy do moich ostatnich zakupowych zdobyczy, którym nie mogłam się wręcz oprzeć. Zobaczymy jak będą się sprawowały w użyciu :) Co prawda część z nich od razu po zakupie użyłam i w sumie nie wiem jeszcze co myśleć, więc nie będę za dużo opowiadać.

Cienie simple Beauty  firmy Achtel.Nr 8.
 Zakupione w drogerii Stars. Tanie - 8,99PLN Waga: 5 g.  Skusił mnie kolor fioletu, srebrny o granat. Jednak po zapoznaniu się z kolorami to stwierdziłam, że mają słabą pigmentację, ale nie oczekuję nie wiadomo czego za taką cenę. Po prostu ładne kolory, muszę je wypróbować w jakimś makijażu.
Opakowanie standardowe dla 5 cieni, nic szczególnego

Ten fiolet mnie skusił....

No nie wiem, jakoś do mnie nie przemawiają...
Róż do policzków Essence Silky Touch Blush 
Skusiłam się na ten róż, bo miałam jakiś tandetny i szukałam nowego. Ten wpadł mi w oko, bo ma w sobie do tego drobinki, które rozświetlają cerę. Odcień: nr 30-secret it-girl.Waga: 5 g.  Bardzo ładnie podkreśla, dodaje uroku. Nie mam zdjęć policzków, bo już akurat baterie mi padły. Przy okazji postaram się z jakimś makijażem pokazać. Daje mu czas i zobaczymy jak długo się będzie trzymał i jak wydajny będzie.

Standardowe opakowanie, stabilne, podoba mi się w sumie.

Szkoda,że tych drobinek nie widać, ale bardzo ładnie się mienią.

Zdjęcie bez lampy, eh słabo tu widać wybaczcie :/
Lakier z Miss SportyLasting Colour nr 415
Ten kolor akurat spodobał mi się po wizycie u kosmetyczki. Nigdy wcześniej nie używałam takich odcieni. Przeważnie stawiałam na czerwony, łososiowy, granat lub bezbarwny. A tym razem postanowiłam trochę odmienić ten stan :) No i producent obiecuje, że ma trzymać się 7 dni. Zobaczymy. Zakupiony w Rossmannie za 5,99PLN. Pojemność: 7ml.

Sama nie wiem, opakowanie takie niczym odwrócony lizak :P

Jakoś widać chyba trochę ten kolor
Czarny Eyeliner z Wibo
Kupiłam go, ponieważ czytałam sporo opinii pozytywnych na jego temat. A, że skończył mi się to akurat mogłam go zakupić. Narazie póki co uczę się robić dobre kreski, więc mam nadzieję,że będzie on ze mną współpracował.  Pojemność: 4 ml.
Wygodny długi uchwyt

Pędzelek jest dość długi oraz średnio twardy
Dałam po jednej kresce grubszej i cienkiej, bez poprawiania.

Żel do zmiękczania i usuwania skórek  Pierre Rene Goodbye Cuticles
O tak, to coś co powinnam już dawno temu kupić. Mam problem niesamowity ze skórkami. Zadzierają się, odrywam je, potem są suche i brzydko wyglądają. Chciałam się ich pozbyć, więc na początek ( zaraz po wizycie u kosmetyczki) postanowiłam zaopatrzyć się w coś tańszego by sprawdzić działanie owego specyfiku. Było to zapakowane w małym kartoniku, kiedy otworzyłam moim oczom ukazał się dodatkowo pilnik :) miła niespodzianka. Na razie użyłam raz, więc po jakimś czasie wypowiem się.
Dodatkowy pilnik

Niesłychane opakowanie-w kształcie rombu :) no a konsystencja taka mhm kremowa hah.

Na koniec moje ukochane dwa produkty. Zapachy C-thru, które kocham, uwielbiam, ubóstwiam !
Nowo zakupiony zapach Charming oraz Black Diamond, którego używam kilka lat. Są to zapachy kobiece, tajemnicze, zmysłowe, kompozycja kwiatowo-owocowa. Są bardzo trwałe i utrzymują się długo. No i te kuleczki w EDT :D po prostu piękne wykonanie.

Najnowszy zapach Charming Nuty zapachowe:
nuta głowy: jabłko, mandarynka, malina
nuty serca: peonia, fiołek
nuta bazy: piżmo, wanilia

Black Diamond Głowa: cytrusy, akordy ozonowe
Serce: wanilia, orchidea.
Baza: paczula, ambra, drzewo sandałowe.



Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Ulubieńcy grudnia/roku 2011 oraz nowe zdobycze cz.1

Witajcie :)

Postanowiłam stworzyć posta, w którym zawrę parę kosmetyków, które bardzo lubiłam w tamtym roku oraz w grudniu. Dodatkowo przedstawię Wam nowe produkty.
Bardzo ciężko było mi wybrać te moje ulubione, chociaż w sumie mam ich  kilka. To i tak ciężko się zdecydować na te najlepsze. 
Dobra to zaczynamy, kolejność jest przypadkowa nie ma jakichś priorytetów.

Na pierwszy ogień idzie krem Vichy Aqualia Thermal. Jestem z niego zadowolona, spełnia swoją rolę, nawilża moją cerę. Nadaje się także pod podkład.

Krem nawilżający na dzień. Nieduża pojemność (50ml) jednak starcza na długo, jest wydajny.

Zużycie widać idealnie przez przezroczyste opakowanie.

Konsystencja jest bardzo fajna, nie jest lejący się ani zbity, taki idealny do wklepywania.


Kolejną rzeczą, z której jestem bardzo zadowolona to płyn do demakijażu oczu z Nivea Visage. Jest on dla mnie bardzo dobry, nie podrażnia moich oczu, nie pieką, nie szczypią, dobrze zmywa nawet wodoodporne tusze i mocne, ciemne cienie. Nie pozostawia żadnej smugi tłustej jak to w przypadku dwufazowych się dzieje. Ten pozostawia uczucie świeżości i delikatności. Ponadto zawarta w nim prowitamina B5 wzmacnia rzęsy i zapobiega ich wypadaniu. Po dłuższym stosowaniu faktycznie są mocniejsze i nie wypadają za mocno :) Polecam :)
Naprawdę jest delikatny i pielęgnujący

Oczyszczona i gładka skóra - tak mówi producent. Czy gładka od razu po przemyciu tym? Nie bardzo... Ale delikatna.

Kolejnym produktem jest podkład w żelu RIMMEL Match Perfection. Zaszalałam z tym zakupem, ponieważ, dzięki mojej koleżance, która robi makijaże w drogerii, poznałam ten podkład i byłam z niego zadowolona bardzo. Kupiłam go w promocji w Rossmannie za 19,99PLN !! I nie żałuję.
Jednak przy częstym stosowaniu, muszę stwierdzić, że boję się iż może być on mało wydajny. Co prawda moje opakowanie na środku już sięgnęło dna ale po bokach jest go jeszcze dużo. Mam go około 2 miesiące. Nie wiem czy to dużo, ponieważ wcześniej sporadycznie używałam podkładu jakiegokolwiek. Dopasowuje się do mojej skóry, może jest ciut za jasny i będę musiała wypróbować ciemniejszy ton, ale dla bladziochów jest idealny.  Fajnie się rozsmarowuje i nie jest ciężki na twarzy. Także jestem zadowolona z niego.

Małe zgrabne opakowanie szklane

Niespodzianka, bo trzeba odwrócić aby otworzyć produkt :) od razu mamy napisane co to jest dokładnie

 
Tak prezentuje się na mojej skórze, tu wyszedł nieco ciemniejszy( w próbce) oraz poniżej roztarty jest, w rzeczywistości jest to jasny 100 Ivory.

Cień, który mnie na początku odsunął od siebie, że tak się wyrażę, a potem się do niego przekonałam jest MATT Eye Shadow z My Secret. Jest to numer 505 ( waga: 3 g)  :) Matowy beż ? Dopasowuje się do kolorytu skóry. Jest idealny pod ciemniejsze cienie do rozcierania jak i po prostu do dziennego makijażu z kreską :) zakrywa ewentualne jakieś niedoskonałości, żyłki, cienie itp.

Ładne opakowanie, przezroczyste, widać kolor cienia co ułatwia zakup :)

Wyraźne ślady użytkowania, jednak jest baaardzo wydajny, bo używam go niemal codziennie!

Tak prezentuje się na palcu :P



Baza pod cienie Bell Perfect Skin, którą dostałam od Bell w wielkim teście kosmetycznym.
Baza sama w sobie ma ciekawy kolor , delikatny róż. Można by powiedzieć, że nawet delikatnie kryje niedoskonałości. Delikatnie się rozprowadza, nie ma tłustej powłoki, nie zostawia śladu, stapia się ze skórą.
Czy spełnia swoją funkcję ? Myślę, że tak. Cienie długo się utrzymują, nie rolują się. Ale nie wiem, czy mocno podbija kolory. Zależy jakiej jakości są cienie :) Lubię ją , dzięki temu, że właśnie długo utrzymują się cienie pod tą bazą i nie rolują.


Małe, szklane opakowanie, zgrabne, jednak brak informacji o pojemności.

Konsystencja kremowa, bardzo miła w dotyku.

Kolej na tusze. Tu wybrałam dwa, ponieważ nie wiedziałam, na który się mam konkretnie zdecydować. Jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o tusze. Mam ich kilka, jednak nie każdy odpowiada moim wymaganiom. Na początek pójdzie maskara Astor Big& Beautiful Boom. Mhm efekt ma być piorunujący, rzęsy mają być wydłużone i rozdzielone, a  szczoteczka jest duża i ma ułatwić aplikację w zewnętrznym kąciku oka.
Ładne duże opakowanie przyciąga wzrok :D No i ten napis BOOM!

Mega gruba szczoteczka na początku mnie przeraziła, jednak potem byłam w sumie dobrze nastawiona do niej ;)

Pomalowane rzęsy tylko górne, maskarą Big&Beautiful

Rzęsy bez maskary :D


  
Tak wyglądają moje rzęsy( po lewej ofkors) po pomalowaniu maskarą Big&Beautiful. Czy jest ten zniewalający efekt ? Na pewno nie, jednak rzęsy są ładnie rozdzielone i nie sklejają się przy jednej warstwie tuszu. Zawsze maluję się tylko jedną :) 
Dla mnie jest to wystarczający efekt na dzień, na większą imprezę oraz dla osób, które lubią wachlarz rzęs może być za mało :) Nie kruszy się i łatwo schodzi przy demakijażu.

Maskara z Maybelline New York  Volume Express The Falsies. Jak dotąd moja ulubiona maskara nr 1 i mogę szczerze uznać za produkt najczęściej używany w 2011 :P
Może nie daje efektu sztucznych rzęs, jednak to ona robi z moimi rzęsami to co lubię, czyli ładnie rozdziela, dodaje objętości ( co dziwne hehe) no i do tego wydłuża. Utrzymuje się długo, nie kruszy się, nie rozmazuje i jest dla mnie the best :) i łatwo zmywa się przy demakijażu.


Moja ukochana maskara Falsies Maybelline.

Szczoteczka w kształcie łuku pozwala dotrzeć nawet do tych najkrótszych rzęs.


Rzęsy górne tylko pomalowane maskarą Maybelline Falsies.

Koniec części pierwszej :P

TAG: 5 noworocznych postanowien kosmetycznych

Otagowana zostałam przez Blackiv i dziękuję bardzo , ponieważ jestem tu krótko i jest mi miło zamieścić swój pierwszy tag :)
Moje 5 kosmetycznych postanowień:

1. Bardziej dbać o włosy i zapuszczać je.
2. Będę dbała  o moje paznokcie i skórki.
3. Kupowała tylko najpotrzebniejsze kosmetyki.
4. Doszkalać się samodzielnie co do wizażu.
5. Regularnie depilować brwi i nadawać im ładny kształt.


Do tego tagu zapraszam każdego kto chce być otagowany :)

A miało być tak pięknie ;)

No i trochę czasu minęło odkąd tu jestem a niewiele się ruszyło :( 

Generalnie nie ogarniam póki co jeszcze za bardzo tego miejsca, mam problem z ustawieniem obrazu na środku ehhh normalnie wkurza mnie już ta walka z tym albo to ja ślepa jestem i nie widzę :P 

Jutro wstawię zdjęcia i opiszę wszystko co ostatnio zrobiłam/ zakupiłam i wystawię parę opinii. Będę walczyła też z moim aparatem, który lubi zjadać kolory.

Póki co mogę się Wam mhm pochwalić tym,że ostatnio byłam u kosmetyczki po raz pierwszy!! Tak jest po raz pierwszy. Był to prezent od mojego ukochanego :) 

Wrażenia ? bardzo pozytywne. Fajny przyjemny gabinecik, nieduży, ale komfortowy. Na początek został zrobiony manikiur wraz z pomalowaniem pazurków. Cały ten zabieg trwał około godziny, ponieważ mam problem ze skórkami to było trochę do wycinania, ale teraz mam ładne i nie zadziera się nic :) 
Nastepnie położyłam się wygodnie i zaczął się cały zabieg pielęgnacyjny. Oczyszczanie żelem twarzy, potem mikrodermabrazja, następnie oczyszczanie na sucho oraz tonik a następnie maseczka silnie nawilżająca oraz masaż z ampułkami witaminowymi. Moja skóra jest po tym zabiegu cudowna :D Polecam :) 
Późna pora i uciekam... To tyle na dzis :) 

Pozdrawiam
Copyright © 2014 Świat Leny , Blogger